• Wpisów:1538
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:1 godzinę temu
  • Licznik odwiedzin:169 120 / 4042 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
A ja wciąż o Nim rozmyślam o tym co zrobiłam a czego nie zrobiłam. Wyrzucam sobie błędy tej znajomości. A po cichu wciąż liczę na to, że się do mnie odezwie!? Naiwna jestem w swoich przekonaniach wiem. Ale to był naprawdę dla mnie miły czas móc spędzać z nim te chwile te wieczory. Śmiać się przy nim i czkać aż wspólnie gdzieś wyskoczymy. Owszem brakowało jemu czasu nie raz na spotkanie, czekałam wówczas cierpliwie jak wróci i jak skończy pracę. Ale dlaczego to się skończyło. Pytam zastanawiam się czy ja naprawdę nie zasługuję już na nic? Miałam nadzieję iż ten rok będzie już zupełnie inny! Teraz to ja ponownie mam strach zostać sama proszę Boga by to mnie zabrał pierwszą bo to Ja nie poradzę sobie gdy zostanę sama!!!
 

 
Miałam nadzieję spotkać go dziś przypadkiem. Nie nie spotkałam. Tęsknie i zaczęłam wspominać. Faktycznie i nawet On nie okazywała uczuć było to jak spotykanie się z koleżanką na plotkach. Ale kurde ja tęsknie, chcę do nie go. Nie spotkam go nawet przypadkiem. Nie jeździ po mieści od tak sobie, często na wyjazdach a jeśli na miejscu to w warsztacie. Ciężki mi się z tym pogodzić. oglądam film i się zamyślam nie wiem co się na nim dzieje. Scena śmieszna a ja nawet się nie uśmiecham. Obiad czy kolacja mi nie smakują tracę apetyt! Jest jeszcze nadzieja?
 

 
Jak ta niedziela się wlecze. O niczym innym nie myślę. Staram się ale nie wychodzi. Jest mi zimno nie wiem czy we mnie czy z otoczenia sama już nie wiem co mi jest. Jedno co wiem jestem cholernie samotna boli naprawdę boli, trzęsie mnie aż w środku, serce czuję w garde żołądek na plecach...Jejku niech On otworzy oczy i zobaczy, że to Ona jest chwilowym zauroczeniem. Niech wróci, ja poczekam. Tęsknie umieram...
 

 
Dlaczego to tak boli? Boli cholernie boli. Budzę się i zaczynam ryczeć wyję z tęsknoty z żalu że mi się nie powiodło, że zostałam znowu sama! Nie mam nikogo a tak naprawdę nigdy nie miałam. Dla nikogo nie byłam na tyle ważna by ze mną został. Tęsknie za nim i błagam w myślach by do mnie wrócił. Ba nawet sobie wyobrażałam dziś jak z nią spędza tę niedzielę masakra! Gdybym chociaż się z nim pokłóciła może byłoby łatwiej się rozstać w gniewie bez żalu ale tak nie było. Ja tęsknie, mnie to boli. Nic mi nie smakuje modle się do Boga by mnie zabrał, wręcz go błagam. Serce mi łomocze wręcz aż mnie boli. I błagam swoje myśli by wrócił by się z nią rozstał by to zauroczenie go opuściło by okazało się jakąś pomyłką! Cholera jak to boli
 

 
Ale jest mi naprawdę ciężko....wiele razy dostawałam po dupie. Teraz gdy myślała, że w końcu ułożę sobie życie i będzie mi lżej i będę miała z kim dzielić radości i smutki ponownie zostaję sama. Boli po raz kolejny i po raz kolejny mocniej już nic nie będzie takie same. Coraz to trudniej jest mi zaufać tej drugiej osobie i wyrazić swoje emocje otworzyć się przed tą drugą osobą by jej po raz kolejny nie stracić. Boli boli bardzo.
  • awatar drugsx: Dlatego osobiście wciąż wpajam sobie do głowy, że życie z czy bez drugiej osoby nie powinno stanowić dla nas radykalnej zmiany. Powinnyśmy bez niej czuć się tak samo zaradne, wartościowe i pewne. Ułożenie sobie życia nie zależy od tego, czy wiedziesz je pod własne dyktando czy we dwoje. Pomyśl w ten sposób:*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Teraz jestem gotowa na to by się zabić. Nie z tego powodu, że zostałam sama. Ten rok 2018 był dla mnie ostatnim rokiem na to by się ustatkować znaleźć kogoś na resztę życia nie udało się plan się nie powiódł. Mało tego zewsząd słyszałam tylko same słowa krytyki nic miłego. Nie ma sensu dłużej się męczyć walczyć szukać. Co mi po tym kolejny raz się zawieść? Teraz chociażby nawet będę się bała zaufać i brać to serio by znowu nie zostać zraniona. Rodzina sobie poradzi bez zemnie. Ja nie poradzę sobie zostając sama. Nie mam tylu dochodów co mają Oni. Nie utrzymam tego mieszkania co mam nie starczyło by mi na życie wówczas. Będąc sama to bez partnera to nie egzystencja to pogrzeb. Zatem nic tu po mnie.
  • awatar preen: Najpierw zacznij żyć dla siebie, potem dla innych. Ty jesteś najważniejsza, nie to czy jesteś sama czy z kimś. Ja zostałam sama z dwójka małych dzieci i tez nie mam szans na znalezienie kogoś. Ale życie i świat są piękne i warto żyć dla siebie samego, bo nie wiadomo co nam los przyniesie. Ściskam mocno i się nie załamuj!
  • awatar antybohaterka: Żyjesz dla siebie a nie dla kogoś. Przewartościuj tylko priorytety. Nigdy nie wiesz, co Cię spotka za 5 minu czy 5 godzin. Też sie naczekalam, uwierz, wiem co to frustracja kiedy nie mozna nic. Skup sie na sobie po prostu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
A więc koniec tej farsy. Nie byłam dla nie go tą atrakcyjną. Poznał inną. Czas spędzony razem okazał się czasem typowo kumpelskim spędzaniu czasu...Jest mi cholernie przykro. Nie okazywałam uczuć nie była zaangażowana zbytnio. Może gdybym bardziej się otwarła na niego było by inaczej. Poinformował mnie, że poznał tydzień temu kobietę i go trafiło jakby znał ją od dawna. Nie chce mnie oszukiwać, nadaje z nią na jednej fali trafiła go strzała amora. Ja tymczasem wylewam łzy nie śpię po nocach. Straciłam wszelką nadzieję na jutro, uśmiechu zero. Dobrze się z nim czułam myślałam że spotkałam w końcu mężczyznę wolnego bez nałogów, który się mną zainteresował. Widać nie trwało to długo.
  • awatar preen: Współczuję, znam ten ból. Trzymaj się mocno.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Czy coś się zmieniło sama nie wiem. Doszło do spotkania. Spotkanie raczej, umówienie się na basen. Spędziliśmy wspólnie niedzielne popołudnie przy święcie. Spędzony czas na basenie nawet dosyć miło było. Później udałam się do nie go na zaproszonego rogala Marcińskiego. Porozmawialiśmy, pośmialiśmy się. W sumie muszę przyznać niedziela spędzona zaskakująco mile. Nie spodziewałam się ale czy to taki jednorazowy wyskok? Otóż za jakiś dwa dni gdy siedzę sobie spokojnie po obiedzie pochylona nad regionalną prasą nagle słyszę telefon patrzę dzwoni ów znajomy. Rozmowa krótka z propozycją jedzie w wiadome miejsce nam przy okazji swojej pracy pyta czy może nie przejadę się z nim. W sumie nie miałam nic zupełnie na popołudnie zaplanowane. Bez wahania powiedziałam jasne czemu nie. Za jakieś 25 minut byłam u nie go zostawiłam auto i pojechałam z nim w trasę....Było to długie popołudnie spędzone naprawdę miło wesoło znajomy załatwił swoje sprawy w pracy a My później odwiedziliśmy miejsce o którym rozmawialiśmy wcześniej. Wróciłam późno ale co tam w domu za mną przecież nikt nie płakał jestem przecież sama...czy i jak coś z tego będzie nie mam pojęcia....
  • awatar Gość: Ło ale będzie, widać że cie wzieło
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jedno krótkie spotkanie i przy tym właściwie małe załatwienie jednej sprawy. Przy zadeklarowanej pomocy przez niego oczywiście, skorzystałam. Nie mniej jednak miał być spacer, który był dla mnie w dzień bardzo ważny, chciałam iść z nim z kolegą który to mnie poznał i sam poprosił mnie o spotkanie...Do spaceru nie doszło. Hm...nie zdążył wrócić tego dnia od rodziny, mówił o spotkaniu teraz owej niedzieli czy się dziś spotkamy? Nie sądzę nie odebrał telefonu! Może nie słyszała albo gdzieś jest...czarno to dalej widzę...w ogóle już tego nie widzę !!!!
 

 
Hm, nie spotkaliśmy się do tej pory...Dzisiaj pada ponura szara niedziela. Wszak to już prawdziwa jesień i to ze zmianą czasu w tle. Owszem są rozmowy i to nie krótkie są na temat konkretny. Był omawiany wyjazd w miniony dzień planowany na określoną godzinę...Niestety za parę godzin nie spodziewanie został ów wyjazd przełożony w czasie bliżej nie określonym. Przyczyną miał być nagły wyjazd w sprawie w rodzinne strony. Ile w tym prawdy? Nie wiem, wydaje mi się, że też nakręcam się trochę. Dobrze jednak, że mnie o tym zdążył i raczył poinformować aniżeli miałabym kwitnąć rankiem przed blokiem i zastanawiać się dlaczego go nie ma..Jednak zarówno jak ja tak i On mamy nadzieję wiedzieć się jeszcze przed świętem...
 

 
Przestałam już go chyba interesować? Owszem On nie zadzwonił ja zadzwoniłam odebrał. Rozmowa trwała ładne pół godziny toczyła się normalnym rytmem wzmianki o jakiejkolwiek kontroli nie było. Co do ewentualnego spotkania w wypowiedzi wyszło, że niby w sobotę znajdzie się więcej wolnego czasu, no może w tygodniu jak coś da znać. Ale coś mi te dni umykają czuję odsunięcie się, wolałabym by powiedział, że stracił zainteresowanie aniżeli to, że jest nawał obowiązków do nadgonienia po chorobie i zaczął mały remont, o którym zresztą mówił. Ale czy nie znalazł by chociaż dwóch godzin na spotkanie? Daleko od siebie nie mieszkamy. Jednak nie będę jechała i sprawdzała, czy faktycznie się remontuje czy pracuje czy jest w domu...Świeci słońce wszak przy wielkim wietrze deszcze przestał padać a mnie dopada chandra i cała masa pytań i wątpliwości. Naprawdę nie potrafię, zatrzymać nikogo na dłużej przy sobie? Cóż takiego jest w mojej osobie?
 

 
Szary bury dzień....Obowiązek związany z wyborami spełniony, przynajmniej będę mogła dyskutować i zabierać głos bo swój głos oddałam w tej sprawie. Kto zwycięży to się okaże! I tak czas niedzielny ucieka telefon milczy, zastanawiam się czy w ogóle jeszcze dzisiaj zadzwoni? Smutno mi liczyłam na spędzenie z Nim tego popołudnia ale cóż milczy. I mnie zaczyna to przygnębiać, kłębią mi się już jakieś tam myśli w głowie...okrutna jest samotność bez miłości. Szczęśliwi Ci co miłość ich znalazła!!! Szukać jej nie muszą. Ja nie dość, że czekam wypatruje poszukuję to ciągle ją tracę a tak naprawdę to jej nigdy nie zdobyłam...okrutne.
 

 
Dawno się nie widzieliśmy. Choroba wyłączyła go na parę dni z życia i z pracy, dosłownie położyła do łóżka. Musiał odleżeć swoje. Potem przyszedł czas na odrobienie zaległości w pracy. I tak minęło kilka ładnych dni. Dzisiaj niedziela niby wolna w rozmowie coś wspomniał, że powinien mieć nie co więcej wolnego czasu? Jednak ostatnia rozmowa była troszkę nie fortunna z mojej strony więc nie wiem w ogóle czy się dzisiaj odezwie. Ale wszak, kłótnia żadna to nie była a On mówił że jest daleki od obrażania się. Tylko , że naprawdę nie wiem czy jest na miejscu czy nie? Tak, tak nie dzwoniłam pytać co i jak jakie plany bo wychodziło na to, że go sprawdzam, zażartował? Mam nadzieję, że tak? Daleka jestem od takiego bycia. Po prostu dzwoniłam pytać co tam, jakie plany co gdzie i jak bo wiem, że często wyjeżdża i tak tylko z ciekawości by wiedzieć kiedy myśli o tym by się spotkać? Teraz od piątku do dzisiaj nie wiem nic i nie wiem czy dzwonić czy nie? Dylemat???
 

 
Spędziłam fajny dzień z samego rana do późnego wieczora w jego towarzystwie. Zaczęło się nie fortunnie bo zaspał, budziłam go telefonicznie ale w mig się zjawił w wyznaczone miejsce ja dojechałam sama. Dzień ponury Nam się trafił ale nie mniej jednak z przebłyskami słońca a i nawet z małą tęczą w czasie jazdy. Ukazała się nie spodziewanie w trakcie naszej rozmowy. Miedzy opadami deszczu a słoneczkiem taki to był poprzeplatany dzień. Dużo tematów ważnych i mniej ważnych i też tych luźnych i wiele śmiechu, ja dawno się nie śmiałam więc taki luz przydał mi się jak najbardziej. pod wieczór czuliśmy już zmęczenie a czekało Nas jeszcze wyjście na seans filmowy na jeden z filmów o którym głośno ostatniego tygodnia. Okazało się, po dojechaniu na miejsce, że mamy jeszcze czas w zapasie to zdecydowaliśmy się coś jeszcze przekąsić i tak Nam upłynęła godzinka na wspólnym miłym posiłku. Potem już kino i film. Wieczór długi dzień długi ale jakże mile spędzony w dobrym towarzystwie dobrze się przy Nim czułam. Ciekawi mnie jak On się czuł tego dnia czy odebrał ten dzień podobnie jak i ja?
 

 
Przyszła Pani Jesień w całej swej okazałości a wraz z nią troszkę smutków.Nie mniej jednak jest i nadzieja przeplatana tymi łzami. Są gorsze i lepsze dni. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw ze strony bliskich mi osób. Sprawiły mi ból. Nie na to czekałam. Jest mi ogromnie przykro. Przepłakałam troszkę. Mimo wszystko nie zrobiłam tego co najgorsze ale byłam gotowa byłam blisko i jeśli faktycznie runie wszystko i stracę sens nadzieję i nie będzie NIC dosłownie nic to nie ma po co tkwić tutaj! Tak kłoci się to z tym co też w tym drugim moim ja z tym życiem obok wszak przecież poznałam osobę ba myślę, że nie byle jaką. Spędzam czas, kino rozmowy przez telefon nawet bardzo długie miło się rozmawia. Ale jest coś czego mi brakuje. Nie dotknął mnie nawet nie chwycił za rękę, choć nasze oczy się spotkały...zastanawia mnie to w jakim kierunku całość podąża. Czasem w rozmowie jakby myślał tylko snując plany na daleką przyszłość tylko i wyłącznie dla jednej osoby a już ku bliskiemu czasu myśli o wspólnym spędzeniu popołudnia. Nie wiem naprawdę nie wiem. Choć znamy się jeszcze nie tak długo, specyfika jego pracy też na nie wiele pozwala ale przy najmniej jest nie robi wyrzutów, mogę zadzwonić porozmawiać, choć nie wiem na ile mu się wydaję atrakcyjna ale z drugiej strony gdyby było inaczej nie ciągnął by tego dłużej tylko podziękował zaraz po tym pierwszym czy drugim spotkaniu....
  • awatar duszalum: @gość: Hm, zdziwiłbyś się, byłoby mi za gorąco....
  • awatar Gość: No jak się promujesz na cnotkę do tego pozapinaną po szyję żeby nic nie było widać to co sobie chłop ma myśleć he he he
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Sobota spędzona bardzo mile i przyjemnie. Wesoło bez stresu i przyjemnie było wspólnie spędzać ten dzień razem. Wspólne rozmowy, wspólny posiłek ba nawet wizyta w jego punkcie pracy dała wiele radosnych chwil tego dnia. Uśmiech na jego twarzy i mojej był. Dzień był słoneczny i humory Nam dopisywały. Jednym słowem graliśmy jedno! Teraz nie mniej jednak mała przerwa, nie powiem pierwsze dwa dni jakoś zleciała ale kolejne zaczęłam myśleć co robi teraz i odliczać dni do jego powrotu po prostu chyba zaczęłam tęsknić za Nim. Za rozmowami , za spotkaniem za spędzaniem czasu we dwoje. Ale już wkrótce wraca ma się odezwać, pierwsza dzwonić nie będę, bo nie wiem czy już jest na miejscu czy nie nie chcę być na halna. Jeszcze i ten tydzień lata we wrześniu ma być piękny więc będzie okazja pewnie wspólnego spędzenia czasu na powietrzu a może i na basenie, ale basen kryty. Jak dalej ta znajomość się rozwinie? Jestem ciekawa....
 

 
A dostałam zaproszenie na poprawiny. Pojadę w sumie nie zamierzam pić alkoholu więc nie będzie to dla mnie problem. Ciepło jest lecz słonka na niebie brak, rzekłabym zanosi się nawet na deszcz i z tego mniej więcej powodu wybiorę się autem na owe poprawiny wczorajszej imprezy. Zobaczę co tam w stole piszczy o czym mowa po wczorajszej imprezie. Co prawda czekam na inne spotkanie i na telefon od niego, hm być może to ja zadzwonię do nie go? Zobaczymy nie chcę się narzucać. Wiem, że dziś wraca. Może nie będzie zbyt późno i zechce się spotkać? Nie ukrywam, że trochę myślałam o Nim, nie wiem czy w ogóle mu się podobam czy chce się widywać czy może już poznał inną osobę i jest nią zachwycony? Ale to moje gdybanie tylko!
  • awatar Gość: Narazie lepi żeby dzieci z tego nie było a wiadać że cię do tego ssie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
I skończyło się lato? Hm, wakacje z pewnością ale czy ciepłe dni nie wrócą tego nie wiem....Wczorajszy deszcz popsuł nie co imprezę plenerową na której byłam. Sporo deszczu spadło i to ulewnego, zrobiło się zimno...Więc i impreza długo nie trwała poszłam do domu. W sumie nie było sensu dłużej się tam bawić. Atmosfera była podobna do tej jak ta w całym sezonie na ogródkach...nic dodać nic ująć. Zrobiłam swoje. A we mnie i tak pustka, trochę nieporozumień ale jak to już zawsze bywało. Nie widziałam się teraz ze znajomym, może dziś? Czas pokaże, dobrze się z nim rozmawia zawsze jest o czym....
  • awatar Gość: Ano pado deszczyk pado a tu nagle słonko świeci ludzie patrzo cosik z dachu leci jedne uciekajo inne nie wiedzo co się dzieje cósz nie uciekoj mój przyjacielu gowinko trafi w ciebie jak w nas wielu hi hi hi no to taki wierszyk o Amorze aaaaaaaaaaaaaaaaahahahahahahahahahahahahahaha
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Biznesy?.....Jak najbardziej spotkanie udane, wyjście na basen również miło spędzony czas. A czas niestety ucieka, lato już pomału mija dni coraz to krótsze nim się obejrzę jesień zapuka do mych drzwi. Czy spędzę ją tym razem w domu jak inne lata? Sama jestem tego ciekawa! Trochę zaległości w domu mam do nadrobienie jak to zawsze bywa ale i z tym pomału sobie radzę. Byle ze spokojem, po cichu rozważnie krok za krokiem nie popełnić żadnego błędu...
  • awatar Gość: Aleś nudziara hehehe żadnych emocji hehehe widać jesień- życia hahahaha hahahahahahahahaha XDDDDDD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nadal to trwa, nie planuję nic. Jak się spotkamy to się spotkamy. Czekam na telefon. Dziś ma zadzwonić po całym tygodniu w rozjazdach i mamy wspólnie spędzić czas. Ja owszem nie lubię wychodzić w niedzielę. Ale jednak jakoś teraz mnie to nie przeszkadza. Wczoraj zrobiłam wiele, byłam także na kawie urodzinowej i wszak dziś nic nie stoi na przeszkodzie by spędzić z Nim niedzielne popołudnie. Wcześniej rozmawialiśmy o basenie. Tak, tak lato w pełni. Nie byłam nigdzie odpocząć a fakt jestem w tym roku już bardzo zmęczona więc zarówno jak i mnie tak i jemu odpoczynek się przyda. Nie wiem co będzie dalej ale jakoś się nad tym nie zastanawiam. Wiem, że jestem tu i teraz a życie i tak przeleciało mi przez palce jak woda z kranu...
  • awatar Gość: Ale ty biznesy robisz hihihi z dziwnymi układami hehehe
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nawet nie myślałam, że spotkam się z Nim ponownie. Ma dość mało czasu poprzez swój system pracy ale dzwonimy do siebie rozmawiamy. Jest dosyć ciekawą osobą dobrze się go słucha, nie obraża się i nie dyktuje swojego zdania nie narzuca swojej racji. Czy dalej coś z tego będzie trudno cokolwiek powiedzieć aż tak na początek nie chcę się angażować. Zbyt wiele mnie kosztował poprzedni związek...Chcę po prostu żyć....
 

 
Co za koszmar...dawno czegoś podobnego nie miałam. Ciemna głucha noc a obok mnie jakaś postać i to w dodatku trup? Co to u licha ma być. W dodatku nie jestem z nim sama. Zastanawiamy się czy go tam zostawić czy też nie?! Przekładamy z miejsca na miejsce, koszmar jakiś.... mało tego wcześniej ktoś do mnie strzela wiem, że zostaje ranna czy też właśnie martwa? Czy to nie Ja jestem tym owym trupem? Coś nieprawdopodobnego tyle sensacji przemocy i to w jednym śnie! Dawno ale dawno takiego koszmaru nie miałam. Mało tego bo to nie koniec ja wcale nie nie zginęłam bo ów za moment pojawia się jak zwykle jak za dawnych snów na ciemno ubrany w płaszcz czarny kapelusz wysoki mężczyzna i mierzy do mnie ponownie z broni. W ten czas cofam się i przeraźliwie krzyczę w tym swoim śnie wołając pomocy i budzę się. Jednak nad ranem budząc się wcześniej z tych wysokich temperatur mam to wszystko przed oczyma i zastanawiam się co to oznaczało? Ale przysypiam ponownie i ba sen znowu się pojawia szok jakiś......
  • awatar Gość: Moze bylas jakas agentka w poprzednim wcieleniu...albo zylas na Dzikim Zachodzie...bo tam takie plaszcze i kapelusze byly w modzie...
  • awatar Gość: Chłopa ci się chce ot co.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Hm.....Proste. Chochlik się wkradł (mają potrwać) upały!!! i tak faktycznie jeszcze trwają...Jest ciepło to fajnie nie przeszkadzałoby mi to wcale gdyby było choć trochę przy tej spiekocie troszkę wiaterku ale dziś rano nie ma go już w ogóle! Jest lato ciepło musi być. Za chwilkę będziemy narzekać na deszcze potem na zimę że za zimno i na śnieg...No ale...tydzień kolejny a tu niespodzianka wyszłam z tej piwnicy jak to ,,gość'' ujął. Udałam się na spotkanie było dość sympatycznie w plenerze nie lubię takich atrakcji ale biorąc pod uwagę całość imprezy plenerowej spotkanie w trakcie niej było miłe. Czy coś dalej się potoczy nie mam pojęcia? To pytanie bez odpowiedzi. Na razie rozmawiamy, poznajemy się, słuchamy nawzajem... Zatem dziś miłej niedzieli.
 

 
Hm co to było za spotkanie...Dałam się namówić?! Długo to nie trwało aż jestem zdziwiona i zaskoczona. Czyżby skusiły mnie lody w ten upalny dzień na które miałam ochotę w tej dobrej lodziarni? Sama nie wiem. Nie za długie ale też nie nudne spotkanie poznanie było okey. Myślę nie nudziłam się. Zaproponowane kolejne hm zobaczymy czy coś dalej ale nie snuję żadnych planów. Nawet nie wiem czy na to kolejne dam się namówić bo w ten dzień już miałam coś innego zaplanowane ale chyba jednak spróbuję coś pozmieniać. Jest lato upał daje się we znaki. Na basenie jeszcze nie byłam kurcze poszłabym nie żebym nie miała z kim, bo pewnie dzieciaki od siostry by poszły ale działka mnie zatrzymuje...Maj potrwać trochę może się uda coś wygospodarować i spędzić trochę czasu nad wodą w któryś dzień..Liczę na to!
  • awatar Irysa: @gość: Dochodzę do wniosku, że słowo "może" jest wspólne dla dwóch zdań. Nie wiem czy mam rację ale prawdopodobnie miało być: Maj trochę potrwać może (w sensie: nawet dalej niż do grudnia). Może uda się wygospodarować ...
  • awatar Gość: Skróciła jak to owe spotkanie i niewiadomo dlaczego, niezrozumiałe.
  • awatar Irysa: Chyba musiałaś zgubić kawałek tekstu, bo przedostatnie zdanie jest niejasne.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
I tak kolejny tydzień upłynął. tym razem bardzo szybko i to pełen zajęć. Oczywiście nerwów przy tym też nie było mało. Popracować trzeba było i uszykować się na jeden wyjazd ważny oczywiście dopiero w ostatnim momencie jak zwykle mogłam zrobić koło siebie. Ale owszem udało się jakoś o siebie zadbałam. Włosy, paznokcie ciało itp....Dzień był długi a nie zaczął się zbyt łaskawie potem jakby jedna wiadomość trochę mnie zaniepokoiła tym bardziej, że do końca nie jestem pewna co jest? No nic będę czekać dalej. Czas pokaże! On ponoć
najlepszym doradcą! Pogoda nie rozpieszczała choć wczoraj okazała się nawet łaskawa i zaplanowane bardzo dawno przez znajome spotkanie grillowe pierwszy raz odbyło się bez deszczu w końcowej jak zwykle fazie. Było nawet nawet dość sympatycznie, parę osób. Dzisiaj trzeba wrócić do rzeczywistości. Pogoda szykuje się ciepła słoneczna więc jakiś obiad przy tym muszę upiec biszkopt pod placek do sernika na zimno. Hm propozycja od ,,gościa'' wyjazdu nad morze, ciekawa dziękuję za nią! Nie znamy się. Przypominam, że fotka to tylko avatar ja tak nie wyglądam! Ale nawiasem mówiąc, tak każdy się wczoraj chwalił gdzie to On nie spędził już wakacji lub gdzie to je zamierza spędzić. Dobrze że mnie nikt nie spytał!Co bym powiedziała? Smutne to dla mnie i przykre!
  • awatar Gość: co? Gdzie byś ty pojechała? sarkazm!!! Przecie ty ze swojej piwnicy nie wyłazisz hihihihi
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Tak, też się stało. Smutek dopadł mnie od środka. Zagarnął mną na całego. Dookoła lato, wszyscy się cieszą wyjeżdżają planują urlopy świetnie się bawią cieszą się fotkami opowiadają!. Moje plany, żadne. Póki co unikam pytań skierowanych do mnie gdzie ja czasem jadę? Ale nikt ich nie zada bo niby gdzie można mnie spotkać, niby gdzie? Wsiądę na rower przejadę trasę i będę na tej nieszczęsnej działce gdzie nikt słowa nie zamieni bo jeszcze nie przyszedł...W drodze do domu też nie bo się nie zatrzymam nigdzie! Niby dobrze niby nie. Tyle mam z tegorocznego lata. Na portalach oglądam fotki znajomych jak to się świetnie bawili a mnie co cieszą fotki moich kwiatków z ogródka, śmieszne chwilami wręcz może żałosne ale właściwie tak jest są ładne i kolorowe mimo padającego ostatnio deszczu. Nie mniej jednak smutne jest nie mieć nic zaplanowane by gdzieś choć na chwilkę wyjechać oderwać się od tej szarej rzeczywistości zmienić toksyczne otoczenie a jest Ono naprawdę nie zbyt zdrowe wokół mnie! Przykro mi ale....
  • awatar Gość: Jedziemy razem nad morze? Moze odrobina jodu i szum fal Ci pomoże...???
  • awatar Gość: @duszalum: Księżniczko, czego nie rozumiesz? Podaj namiary na fejsa, nie wybrzydzaj.
  • awatar duszalum: @gość: Słucham?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›