• Wpisów:1704
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:5 dni temu
  • Licznik odwiedzin:191 408 / 5006 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Jestem jak zawsze, choć ostatnio czasu brak na jakikolwiek wpis. Sporo się działo. Praca na umowę pochłonęła mój czas. Do tego pracę na ogrodzie, który w tym roku nie wygląda ładnie. Nie było kiedy przypilnować i dokładnie plewić, po prostu zielsko się rozrosło. Parę wyjazdów. Kilka ważnych spraw w rodzinie. Lato w pełni i chciałabym pójść na basen. Mam nadzieję znaleźć choć jeden dzień bez większych obowiązków. Zaprawy między czasie też zabierają sporo czasu i co ważne sił. Od jakiegoś czasu czuję się zmęczona, nie mogę się wyspać! Ważne uroczystości to urodziny okrągłe a i nawet wesele. Przygotowania też zajęły sporo czasu. Wyjazd po sukienkę, kupno kwiatów i upominku. W tych wydarzeniach znalazł się też pogrzeb najmniejszej kruszynki w rodzinie. Bóg dał jemu życie ale i też bardzo szybko zabrał go do siebie? Męczył się operacje i jego ogólny stan zdrowia, po prostu chorowała mocno. Teraz jest już wśród aniołków. Połowę lata za nami nawet w tym wszystkim jestem o wiele mniej opalona niż zwykle bo i na leżenie było mało czasu...Nastrój jakby ustabilizowany bez większych tragedii. Czuję się spokojnie i względnie dobrze. Choć i bywa, że dzień obarczony jest myślami totalnie innymi. Szczególnie brak mi czasu poświęconego tylko mojej osobie! Brak czasu dla samej siebie, by móc coś zrobić dla siebie. By mieć troszkę w sobie egoizmu!
  • awatar Gość: Cześć! Masz na blogu pewien list...sprzed 11 lat...szukam autora. Pomożesz?
  • awatar Gość: No a to żeś już przekwitła czy taki model oziębły?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Pogoda w maju zaskakuje. Już dawno nie było tak bym na działce musiała pracować to w bluzie to w koszulce i tylko czasami ściągałam to by zaczerpnąć promieni słonecznych. Ogólnie jak zwykle w nie najlepszym nastroju, ciągle gdzieś w biegu nigdy nie mam czasu dla siebie. Nie żyję dniem dzisiejszym wg własnych norm tylko ciągle robię coś dla kogoś. Gonię czas a on mnie ciągle się wymyka. Popołudniu już często zmęczona po prostu nie chcę mi się zwyczajnie zając sobą! Padam z nóg. Natłok myśli w głowie mnie przytłacza. Ale jedno spotkanie potoczyło się inaczej niż przez wiele ostatnich...Zauważyły , że i ja jestem małe zainteresowanie moją osobą o dziwo. Czy poczułam się wspaniale? Raczej nie co dziwnie, rzekłabym jak królik doświadczalny. Wszak rozmawiałyśmy sobie o włosach fryzurach a tu masz zajęły się moimi włosami dla odmiany...wyszłam w warkoczu na głowie.
 

 
Termin była aktualny. Test na covid okazał się ujemny i pobyt w szpitalu aktualny. Pojechałam pełna obaw i niepewności tego ci mnie tam czeka. Zawsze boję się sytuacji z kim na sali. Tym razem sala chorych tylko dwójka z miłą nieco starszą Panią sympatyczną rozmowną jak się okazało. Problem z jedzeniem jednak był spory obiady nie były smaczne, porcje śniadaniowe małe wyliczone jednak zawsze był dodatek na drugie śniadanie jakiś owoc lub słodka mała bułeczka. To mnie ratowało. Lekarz prowadzący kolejna sprawa a z tym jak zwykle mam problem by się otworzyć, dobrze wszystko powiedzieć i spytać o swoje wyniki itp. Prowadziła mnie miła Pani doktor sympatyczna wysłuchała zadawała pytania było łatwiej. Ale znając moje szczęście po dwóch dniach przekazała pacjentkę czyli mnie innemu lekarzowi prowadzącemu informując iż Ona dostaje pod opiekę stażystów. ów tamten lekarz dopiero nazajutrz zainteresował się pacjentką i przyszedł przedstawił się i zebrał swój wywiad chorobowy i zlecił dodatkowe badania od siebie jeszcze. Poleżałam tak sobie w szpitalu dni mijały od badania do badania, od rozmowy do rozmowy z panią w pokoju przez ładnych parę dni. Wypisana do domu ledwo zdążyłam na pociąg, miał spóźnienie.Dotarłam zmęczona a tu sprzątania i prania multum. Kurz nagromadził się ale tak dosyć czysto nawet było muszę przyznać. Najbardziej martwiła mnie działka, że zarośnięta zaraz jak tylko poprawiła się pogoda pojechałam i zaczęłam plewić. Sporo było tego zielska. Zrobione również pranie, przewietrzone pościele...ba nawet udało się zrobić rundkę rowerkiem...ale czasu nie da się dogonić...
 

 
Tym razem nawet własne święto nie cieszyło tak jak powinno! Oczywiście uszykowałam tak jak zwyczajnie bez entuzjazmu bez wielkiego namaszczenia. Dzień wcześniej nawet nikt nie wspomniał ach jutro to Ty świętujesz czy tego typu zdanie....Dając nawet ciasto po uroczystości nie rozumie, że nie ja dziękuje, przecież mam upieczone na jutro na swój dzień, kto wówczas zjadł by to co w domu? Jedzenia się nie marnuje. Hm, kawa była dopiero późnym popołudniem, przyszły obie strony ze swoimi rodzinami. Rozmowa z początkiem się jakoś nie kleiła nie mniej jednak po upływie czasu jednak zaczęły rozmawiać, ba nawet trochę ze mną. Jednak trochę był to ciąg dalszy rozmów z poprzedniego dnia i owszem degustacja nalewek domowych bo nie było okazji do spotkania w tym gronie u nas! Nie było? Rzekłabym, ktoś nie chciał ale zwał to zawsze brakiem czasu, tak ładniej zawsze to brzmi.
Ten tydzień wyrwany z kalendarza, trochę pomagałam przy koordynacji w szczepieniach przeciw Sars-cov19. Owszem dlaczego miałam odmówić, gdy poproszono mnie o przysługę zgodziłam się mimo, że za darmo. Parę dni mnie nie zbawi. Czekam po niedzieli na wieści ze szpitala czy mam termin odroczony dalej czy nie, jeśli aktualny to jadę w tym tygodniu.
 

 
Nie mam pojęcia co się dzieje w tej rodzinie. Każdy dla siebie wilkiem? Żeby nic nie powiedzieć o mszy, tylko znienacka poinformować o niej w treści sms. Po mszy odbędzie się moja kawa urodzinowa na którą zapraszam. A w dzień śmierci nikt z tych osób nie zapala żadnej lampki na grobie. Jakie to dla mnie było przykre. Przez całe nie mal dwa tygodnie nic żadnego śladu od nikogo anie od jednej ani od drugiej strony. Czekać do zamówionej mszy? Równie dobrze przecież wówczas tego owego dnia można zapalić ponownie to małe symboliczne światełko pamięci. Jak mi było przykro jak szłam pomodlić się na jej grobie i nie widziałam dodatkowych światełek. Nie realne było dla mnie to by zapomniały! Gdybym chociaż się z nimi pokłóciła to bym wiedziała w czym jest błąd ale nie nie było nic podobnego. Żyją swoim rytmem nawet o nic się nie spytają...
  • awatar duszalum: @Wiedźma z Lasu i Chowańce: Też prawda.
  • awatar Wiedźma z Lasu i Chowańce: Nie rozliczaj innych z tego, jak postępują. Jeśli masz potrzebę zapalenia znicza, to go zapal. Przejmowanie się tym, co robią w tej kwestii inni jest zwyczajnie bezsensowne oraz toksyczne zarówno dla Ciebie jak i dla nich. Sama nie biegam po grobach, bo moich bliskich już dawno nie ma na tym świecie. Nie muszę stać przed zimnym, ponurym marmurem, aby pamiętać jak żyli i kim byli.
  • awatar duszalum: @gość: To prawda wciąż żyję czyimś życiem nie swoim!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Kolejny rok za mną bez Niej. Smutno ciężko ze wspomnieniami. Wypadło w bardzo brzydki ponury zimny dzień z typową zimową aurą. Mimo takiej pogody poszłam na cmentarz zaniosłam te żywe kwiatki zapaliłam światełko pamięci i pomodliłam się z utęsknieniem z mamą. Brak mi jej bardzo. Choć wiem, że nie byłam aż tak dobrą córką ale mimo to tęsknie za nią i wiele razy wspominam myślę i łzę puszczę po policzku... Wiem, że pogoda była kiepska ale moje siostry nie poszły nie zapaliły lampki. Skąd wiem po prostu byłam i wiem ile było zniczy i ile jest nie mniej jednak zawsze mają mi coś do wypomnienia...
 

 
Czas świąteczny minął niczym szybki wiatr! Naprawdę nie szykowałam się na jakieś rewelacje. Miałam rację było jak mówiłam. Na spotkaniu w święta zaszczepionych aż 4 osoby. Grono wspólne te co zawsze a My już teraz nawet my czuliśmy się jak trędowaci. Nikt z Nami nie zamienił właściwie słowa rozmowy toczyły się obok po za nawiasem. Jak można z kimś rozmawiać jak osoba, która siedzi obok mnie siedzi do mnie bokiem ja nie widzę nawet jej twarzy a ja siedzę na końcu stołu. To nawet nie chce się zdania zawierać ani prowadzić rozmowy bo do kogo? Prędko proponowałam by zakończyć wyjście i wracać. Nawet zostałam oto zbuczana! Posiedzieliśmy jeszcze chwilkę. Ale wnet wyszliśmy. Zakończyłam te wizytę zdaniem krótkim do młodszej z nich ,,teraz możecie sobie porozmawiać''. Co ciekawe nie było odzewu odnośnie dnia drugiego. Zaproponowaliśmy kawę nazajutrz u Nas jeśli chcą wpaść odpowiedz otrzymałam dopiero dnia następnego szok! Ogólnie nie były to rodzinnie miłe święta.
 

 
Jestem sama niebo chce, jestem bo tak jest. Ciężko i nie żebym marudziła. Mało wychodzę nie spotykam się z nikim. Rodzeństwa nie widuję wcale. Ani jednej ani drugiej nie widziałam już od dawna. Wcale mnie do nich nie ciągnie. Widać jest podobnie bo zero odzewu z ich strony. Żyję sobą nie pytam się o nich i nie zamartwiam, nie chcą i oni wiedzieć bo się też nie pytają, przykre to jest jednak. Drażnią mnie natomiast powtarzające się ostatnio sny o dwóch tematach ba nawet jedne z nich miał swój ciąg dalszy w kolejnych nocach. Coś przerażającego. Moja psyche już jest totalnie zjechana. Za dużo jest na mojej głowie i wokół mojej osoby. Wyniki cukrzycy są już tak ładnie uregulowane dietą , że ktoś jakby nie wiedział jaki był poziom wyjściowy to nie rzekłby że osoba ma cukrzycę. Poziom na czczo jest wręcz teraz idealny a i wieczorami nie odbiega od norm. Zmiana nawyków żywieniowych daje wiele.
 

 
Gośc zapomniałeś? Dobrej niedzieli
 

 
Nie spodziewałam się! Zawsze czułam się wyobcowana i tak w rzeczywistości jest. Potwierdziło się ile znaczę tyle co brud za paznokciem póki go nie
wyczyścisz pilniczkiem. Nie mogłam uczestniczyć w jego urodzinach miałam na ten dzień zaplanowane zgoła coś innego ważnego. W sumie wróciłam do domu bardzo późno. Złożyłam życzenia telefonicznie. Poszedł ktoś inny. Czuł się nie mal podobnie jak ja ciągle...Jednak nie to ważne! Czyny nie słowa. Nie poczęstowana mnie kawałkiem tortu tzn. nie przekazano mi w podziękowaniu...Hm, byłam święcie przekonana, że tak będzie i miałam rację. Z jednej strony się cieszyłam bo mniej pokusy. Ale ze strony duchowej gorycz żal smutek! Wiem przecież z jakim zaangażowaniem szykowałam choćby kawałek ciasta nieobecnym z innych powodów na wcześniejszych uroczystościach już w tym roku, z jakim uśmiechem etc. Przykro mi było do diabła. Tyle lat wspierania zaangażowania pomocy dobrego słowa z mojej strony tak bynajmniej ja to widzę. Teraz zauważyłam ile znaczy osoba sama bez żadnego wsparcia. Jestem i zawsze byłam i zawsze się czułam jak podrzutek czy nawet podrzutek w tej rodzinie totalnie wyobcowana. Naprawdę wolę żyć w cieniu samej siebie nie zbliżać się do tego świata! A Tu masz jutro święto i albo sms albo jakiś kwiatek pewnie przez siłę mi podarowany. Nie musi mnie nikt odwiedzać na siłę i mnie czymkolwiek obdarowywać jeśli ma nie szczere chęci niech lepiej nie przychodzi wcale! Mój świat ostatnio troszkę się zmienił ale nie wiem czy na dobre!!!
  • awatar Wiedźma z Lasu i Chowańce: Sama kreujesz swój świat. Jesteś smutnym, zgorzkniałym człowiekiem. Mówisz o tym, że z taką radością kogoś obdarowujesz, ale jednak nie możesz cieszyć się tym, co daje bezinteresowność, bo wciąż oczekujesz czegoś w zamian. Odwdzięczania się, zainteresowania i czujesz wielki żal, kiedy tego nie dostajesz. Mówisz, że żyjesz swoim życiem, ale nawet nie wiesz co to znaczy, gdy na Twoje skupienie zasługuje jedynie zawiść wobec tych, którzy nie spełniają Twoich oczekiwań
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Mnie jest ciężko stosuję się do życia w spół
domownika. Jem też inaczej. Jednak stosowane u mnie leki spowodowały tak nabrzmiały brzuch , że wyglądam jakbym ach brak słów....
 

 
Witam....powtórzę ponownie to nie ja mam cukrzycę lecz bliska osoba w rodzinie. Wcześniej nikt u nas jej nie miał. Owszem wiem, że odpowiedzialna jest za to zła praca trzustki. Teraz dzięki ograniczeniom wprowadzonym poziom cukru spadł. Mnie martwi jednak też dlaczego często zdarza się podwyższony jednak jej poziom na noc. Jedzenie małych i częstszych posiłków przynosi powolny rezultat. Niemniej jednak ta osoba kocha słodycze. Jak mu je wyeliminować by naprawdę go tak nie kusiły? A w ogóle jakie cukru dostępnego w zamiennikach lepiej użyć do pieczenia tego jest tyle że ho ho? Przecież chciałabym upiec na święta chociażby sernik? Naprawdę postanowienie jest takie, nic więcej nie jest pieczone.
Zakupy w sklepie wyglądają teraz tak, że regały ze słodyczami mijam bardzo szybko. A pytanie np o jogurty czy dobre są te co piszą bez dodatku cukru wszak dostępny jest w nich cukier ponoć tylko ten naturalny? Wiem, że ruch potrafi spalić też sporo cukru i w końcu teraz przy sprzyjającej pogodzie w tygodniu spacery były stosowane chociaż?
 

 
Gość przekonywał mnie o tym, że cukrzycę można wyleczyć dietą i stosując się ściśle do jej zaleceń ale tymczasem żadnych wskazówek co do ewentualnej diety nie widzę, nie czytam.
Tymczasem u mnie nic się nie zmienia pomału lecz stopniowo zbliża się wiosna, u mnie nie co więcej na wadzę czekam z utęsknieniem by choć trochę więcej się poruszać na świeżym powietrzu!Chociażby rower.
Wiem, że brak mi ruchu i z kondycją nie najlepiej. Ostatni spacer to doskonale pokazał. Dystans, który zwykle pokonuję bez mniejszego wysiłku tym razem zatrzymał mnie w połowie drogi. Myślałam, że dalej już nie pójdę. Tak szłam sobie zwyczajnie i w połowie drogi się okropnie zmęczyłam, zabrakło mi tchu. Musiałam się zatrzymać i odpocząć. Ogarnął mnie lęk czy dam radę dalej pójść. Jednak to osobna strona tego co się dzieje a drugie to co wokół mnie po prostu brak słów!
  • awatar Gość: Ja tylko nakieruję.
  • awatar Gość: Krótko mówiąc, nie masz wierzyć mnie, ale sama zdobyć wiedzę i dzięki temu wyzdrowieć.
  • awatar Gość: To ja czekam kiedu wreszcie padnie jakieś pytanie, zainteresowanie tematem. Cokolwiek. Nie mam zamiaru wymuszać na kimś zdrowia i wiedzy. Wiedza to klucz do wszystkiego. Ale kiedy widzę, że to ja mam podejmować inicjatywę to wiem, że bez zaangażowania drugiej strony nie ma to sensu. Musisz przecież wiedzieć dlaczego zdrowiejesz, jakie mechanizmy są za to odpowiedzialne. Bez tego nie zdołasz osiągnąć celu, ponieważ ktokolwiek wprowadzi niepewność, bzdurę, powieli stereotyp i odejdziesz od założeń. Musisz wiedzieć. To nie może być słowo przeciwko słowu, tu chodzi o argumenty czyli dogłębną wiedzę. Czas ucieka to prawda, ale bardziej zabija niewiedza. Nie bardzo widzę żeby komuś tu zależało. Może dla ułatwienia to ja zapytam, czy wiesz dlacze ludzie zapadają na cukrzycę?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ciąg dalszy zimy pięknej aury śniegu pod dostatkiem. Mrozu też małe kłopoty przy tym z odpalaniem...ale daję radę. Nie mniej jednak cała w koło sytuacja mnie już przerasta. Mam po raz kolejny jak tu usłyszę dość. Rozmowy toczące się wokół, żadnego zdanie czy tematu skierowanego w moją stronę. Nie uczestniczyłam w tej dyskusji po prostu. Nie wydaje mi się bym cokolwiek dla nich znaczyła! Gdyby nie mały fakt w ogóle by ich u mnie nie było. Co jednej z nich sytuacja życiowa w małym stopniu nawet pomogła nie musiała uczestniczyć w tej farsie. Jestem wyobcowana...
 

 
Okropne co może stać niemal realnie. Wyglądało i dało się odczuć jak na jawie. Jednak fakt był taki iż osoby będąc we śnie co nie które już nie żyją. Spotkanie czy też zwykłe po prostu jakieś być w zaciszu własnego środowiska rodzinnego przerodziło się w ostrą wymianę zdań. Obrażanie się, nie wytrzymałam miałam dość! Chciałam już stamtąd uciec wiecznie obrażana pomijana. Traktowana obco jak powietrze jakbym była obca i nie pasowała do ich idealnego świata. Uciekałam. Szybko znalazłam się w oddzielnym pomieszczeniu, ktoś wszedł za mną! Rozpłakałam się rzucając się w objęcia łkając łzami i wyrzucając z siebie słowa te które mnie raniły. Jednak emocje sięgały zenitu. Chwyciłam mój ulubiony nóż. Swoją dłonią zgrabnie raz za razem przeciągnęłam nim po przedramieniu prawej ręki. Nóż był na tyle ostry, że wślizgnął się w rękę jak w ugotowane jajko tak miękko. Kilka przesunięć. Czekałam patrzyłam na rękę, krzyczałam, płakałam. Czekałam aż zacznie wypływać z niej krew. Trysnęła mocno z ulgą i płaczem osunęłam się przysiadłszy na podłodze. Krwi było coraz więcej, płynęła rozpływała się tworząc szeroką kałużę patrzyłam na nią i płakałam. Zasnęłam. Obudziłam się rankiem sen wydawał się tak realny ale nie przeraził mnie...
 

 
Jasne, że chce. Człowiek uczy się całe życie a i tak głupi umiera. Tak to prawda. Jesteś tym co jesz. Fakt jest taki, są tam cukry wszędzie,tłuszcze, węglowodany. Kochamy używki różne a potem nagle mamy stwierdzoną przypadkiem cukrzycę, cholesterol, nadciśnienie, otyłość itp.
 

 
Gość zatem nawet jeśli to daj
Mi proszę choć skróconą wersję tej diety w cukrzycy w naturalny sposób w zgodzie z biochemią. Będę mogła skojarzyć ze swoimi nawykami czy robię dobrze czy źle. Może można lub trzeba coś poprawić.
  • awatar Gość: To warunek konieczny i w zasadzie jedyny. Mogę go przybliżyć. Pytanie czy chcesz, bo nie chcę marnować mojego czasu, gdyż żeby zrobić to w miarę dobrze trzeba się zaangażować.
  • awatar Gość: To żadna tajemnica, jedynie zwykła wiedza, choć zdewaluowała przez mity, stereotypy. Przykład to zdrowe jabłka xd To źródło fruktozy, cukru zawartego w owocach, wody, pektyny i błonnika. Kto choć trochę rozumie biochemię ten wie, że te składniki są niekorzystne dla człowieka. Nadmiar glukozu powoduje, w ogromnym skrócie, cukrzycę (insulinozależna). Skoro tak, dieta powodująca cukrzycę i inne choroby (reumatyczne, zapalenia stawów, nadczynność tarczycy, neurastenia, wrzody, łojotok, otyłość i inne z autoagresji) to głównie węglowodany. Jeżeli prześledzimy odżywianie, które doprowadza do cukrzycy okaże się, że produktami tymi były makarony, pieczywo, owoce, ryż, warzywa o słabej zawartości białka lub o małej wartości biologicznej, słodkie napoje. Ludzie tak się odżywiający często się przeziębiają, mają katar. To duży skrót przyczyn i skutków chorób w tym cukrzycy. A można ją całkowicie wyleczyć nawet II typu od 3 tygodni do 3 miesięcy. Ale trzeba dobrze zrozumieć ten mechanizm.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ciekawa teoria jabłek. Skoro zawsze uważane były za zdrowe. Mówiono nawet, że jedno jabłko zjedzone dziennie to jeden dzień życia więcej. Nawet czasem się śmiałam, że będę długowieczna. Owoc ten uwielbiam i wygrywa on z każdym innym owocem. Jeśli chodzi o mnie akurat to tylko surowe jabłka. Nie cierpię musów z nich kompotów, dżemów. Dodam coś jeszcze wspaniałym w walce z wysokim poziomem cukru we krwi jest morwa biała np. herbata z niej. Ale teraz na efekty tego schorzenia potrzeba czasu...
  • awatar Gość: w biochemii. W tydzień góra dwa można dzięki biochemii ustabilizować cukier a nawet pozbyć się cukrzycy. Przecież to jest w biochemii.
  • awatar Gość: Tak, ale do jabłuszka zje się chleb, makaron i do tego ziemniaki, czasami ciasteczko a to praktycznie same węglowodany, czyli cukier. Wysoki poziom cukru a nawet cukrzyca jest całkowicie do wyeliminowania. Oczywiście lekarz i przemysł leczy, żeby leczyć... jak najdłużej. Tylko idiota tego nie widzi, a idiotów jest znacznie więcej niż się wydaje. Określenie idiota dla ścisłości to nie dla obrazy tylko podkreślenia ułomności. Po co jakaś morwa biała? Ludzie, nie bądzcie idiotami, zdobywajcie wiedzę z biochemii. To jest nauka oficjalna. Nie rozumiana przez dietetyków, wszelkiego rodzaju trenerów personalnych a często nawet konowałów. Do tego przemysł, który jedynie chce zarobić no chyba, że naiwny idiota uzna, że pomóc. W takim przypadku wiedza się nie przyda. I nie są to żadne spiskowe teorie ale rzecz normalna. Tak już jest. Ale czy mamy się temu poddawać, konsumować, wydawać pieniądze a mimo to chorować i być idiotami? Wiedza wystarczy, a na potwierdzenie wszystko można potwierdzić
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Co polecają? Z owocami różnie bywa każdy musi sprawdzić jaki na jego organizm najlepiej działa. Wiem że dobre są jabłka, gruszki, pomarańcze, grejpfruty, pomelo, borówki, jeżyny, truskawki. Nie wolno jadać owoców w syropach i przetworzonych tj. dżemy,musy,syropy,sosy. Wracając do mnie ponownie czuję się jak kula u nogi. Obie rozmawiają z sobą ale nie ze mną, dosłownie jakbym nie istniała. Nawet nie próbowałam już ja sama nawiązywać rozmowy. Słuchałam i przytakiwałam nic po za tym. Ciężko mi z tym
  • awatar Gość: A w czym te jabłka najlepsze? W tym, że mają ogromną ilość cukrów prostych? I że rosną sobie na drzewach i ogólnie tanio da się to wyhodować? Nawet sadownikowi ciężko na tym zarobić, ale już pośrednikom i przemysłowi idzie znacznie lepiej. I jaki to pozytywny wpływ na zdrowię ma jedzenie tych owoców, oprócz tego, że przemysł liczy, żeby jak najtaniej kupić i najdrożej sprzedać. A naiwni płacą i chorują. Jedynie jagodowe są coś warte, oczywiście w niewielkich ilościach.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Hm, powtarzam cukier nie u mnie. Ja utyłam za dużo i za słodko pewnie ostatnio jadłam. Święta, mniej ruchu, bez roweru ogólnie więcej czasu w domu spędzone. Choć w diecie jogurty i owoce są ale bez mięsa to waga poszła w górę. Czas się ponownie ograniczyć! Co do cukrzycy u osoby o której pisałam to walka dopiero ma etap pierwszy to dwa tygodnie leczenia ja mam nadzieję, że będzie dobrze unormowany i trzymany w ryzach. Jednak z tego co wyczytałam odnośnie diety dla cukrzyków co do spożycia owoców to nie poleca się bananów.
 

 
Tak jak się spodziewałam. Jest strasznie ciężko się przystosować do nowej sytuacji. Dieta to coś odpowiedzialnego jeśli chce się utrzymać prawidłowe wskaźniki parametrów krwi. Raz wyżej raz niżej ale ogólnie są spadki udało się trochę zjechać z tego wysokiego poziomu jaki był na samym początku. Jutro pójdzie do kontroli zobaczymy jakie będą dalsze zalecenia lekarza? Ja tymczasem efekt świąt i na wadze więcej. Cholerka jak w zeszłym roku ponownie! Niby to samo jedzenie, niby bez podjadania te same porcje ta sama pora. Brak ruchu jednak robi swoje. Muszę to jakoś zgubić! A w dodatku prawdopodobnie jest tu też efekt leków sterydów jakie musiałam przyjąć niby mała dawka ale widzę zrobiła swoje. Zła jestem na siebie. Do tego doszedł obniżony totalnie nastrój czyżby nawrót totalnie melancholijnych dni...
  • awatar Poznaje życie: obniżony nastrój nie tylko u Ciebie więc 3maj się i nie załamuj jakoś musimy czekać na słoneczko by nas doładowało dobrą energią :)
  • awatar Gość: @duszalum: pieczywko, kluseczki, herbatka z miodem, jogurciki, warzywka na patelnię, sałatki z ryżem, wędlinka taka super chudziutka, bananik wszystko takie zdrowe a tu problemy z insuliną, z wagą? A może to tarczyca?
  • awatar duszalum: @gość: Cholesterol nie akurat nie. Nie u mnie wykryty ale to zbyt wysoki poziom cukru. Dopytywałeś Gość cz teraz możesz sobie ulewać...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Nerwowo ciągle nerwowo. Jednak będzie prawdopodobnie ciągle bez zmian nowe tematy do ogarnięcia. zmiana przyzwyczajeń. Trzeba zmienić dotychczasowy sposób jedzenia dieta musi zawierać albo raczej nie powinna zawierać szkodliwych substancji. Nie na darmo mówią zjawia się nagle nie wiadomo skąd! I tak się stało trzeba zmienić wszystko i nauczyć się z tym żyć, tej mojej bliskiej osobie będzie ciężko się do nowej sytuacji dostosować. Uparta osoba, nieustępliwa czy zrozumie, do dla jej zdrowia przecież. Dla mnie też zmiana muszę nauczyć się kupować inne rzeczy co mają mniej cukru inaczej gotować itp. Mam nadzieję, że damy radę!?
  • awatar Gość: no właśnie i weź no napisz do tej jak jej tam Sorbet w malinach i tej Kim b żeby tak nie żarły i nie chlały bo żadnego umiaru nie mają no i zaraz wszystkie choroby z autoagresji je dopadną, i psychiczne. W zasadzie już je mają. Wstyd co one wyprawiają, straszne. Zrób no dobry uczynek i chociaż je opierdziel pewnie to nic nie da bo jak tak żreją gdyż odżywianiem czy jedzeniem nazwać tego nie można to potem są jak zombie. Potem takie chodzą jak po sznurku a to korporacji a to ulegają wpływom celebrytów, feministek, vegetarian. Wszystko co łączy te wynaturzenia to źle działające mózgi. Sama też weź się za siebie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jaki będzie ten rok dla mnie? Kiedy nastąpi przełom w moim życiu? Niesnaski te bliskie mnie już wykańczają coraz bardziej odczuwam, że nie pasuję w te puzzle. Niby banał, może tylko przypadek ale jakiś przez te spotkania na końcu starego roku ja siedziałam na uboczu One obok siebie rozmawiały jak dwie papuszki nierozłączki. Ja w sumie żadnego tematu nie podjęłam. Może raz czy dwa wtrąciłam słowo ale to wszystko. Zaraz tu przeczytam pewnie, że narzekam znowu i to jaka jestem pokrzywdzona. Nie, to było naprawdę widać. Wystarczyło tylko zaobserwować. Nie cierpię takich zachowań! Wstępnie umówiłam się na odwiedziny u przyjaciółki z lat szkolnych i zamierzam jechać jak aura pozwoli. Porozmawiać powspominać i ,,wyżalić się'', hm Ona zawsze mnie słucha. Jak wyjdzie zobaczymy. Teraz pewnie długo się nie odwiedzimy ale nie nie z koleżanką tutaj z bliskimi....wszak to co miało być zostało zaliczone?
 

 
Ja je spędziłam bardzo nerwowo. Mało tego dużo nie brakowało a przy małej awarii lampek świątecznych na choince prąd by kopnął mnie. Niestety albo stety mam swojego Anioła prąd poszedł w przedłużacz, tam poszło spięcie a ja się wystraszyłam. Jednak św. Piotr nadal nie chce mi uchylić swej bramy. Nawet Sylwester nie był przyjemnym czasem choć to miało być chociaż radosne żegnanie tego strasznego roku 2020 z pandemią i mojego walki o swoje to znowu musiałam wysłuchać nauki wobec mojej osoby. Bo ja w przeciwieństwie do innych nie mam nic do ukrycia wiec jedna mała fotka umieszczona w relacji która znika mi nie robi różnicy ale już dla innych tak. Jednak musiały dorzucić swoje trzy grosze. Jedna dostała wiadomość, że mile spędziła święta od osoby, za którą nie bardzo przepada, moja reakcja byłaby jednym słowem krótkim ,, dziękuje" druga z kolei różne są sytuacje a to jak ma w domu co na stole itp. jakby to było ważne. No ale...właśnie jeszcze ze 2-3 lat wstecz sama wrzucała na potęgę fotki w sieć przestała, czyżby z złośliwej reakcji w pracy czy z zazdrości? To nie mój problem kto jak ma w pracy. Co kto ma w domu i jak, nie sadzę bardziej w tej sytuacji obserwuje się uśmiech i relacje osób na fotkach ale jak u tej drugiej osoby jego dalszy kuzyn wrzucił fotke z ich wycieczki rowerowej do sieci gdzie byli, kiedy i jak to nie było oburzenia. Ach zrobili mi wielką przykrość na koniec roku to była namiastka uścisku utulenia jakby całej rodziny bo ja jestem sama? Może trzeba było popatrzeć na tę sytuację z tej strony. Nie robię tego codziennie.