• Wpisów:1632
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:dzisiaj, 07:19
  • Licznik odwiedzin:175 703 / 4399 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wielkimi krokami zbliżają się święta. Sprzątanie zakupy szaleństwo po sklepach. Tego ostatniego jest wszędzie cały ogrom. Biegają samotni i biegają całe rodziny z dziećmi i łowcy okazji! Hm, ja mam już kupione wcześniej lubię tego rodzaju zakupy ale nie nawidzę tego ścisku w sklepach. Pozostały tylko małe drobiazgi ale z nimi sobie poradzę przy okazji zakupów codziennej potrzeby. Cały ten zgiełk oprawa świąteczna dekoracje ładne, podobają mi się ale i też budzą we mnie chwile zadumy, przemyśleń, nostalgii a także tęsknoty...Ciężko, niepewnie to martwi! Nie wiem co czeka mnie kolejnego poranka a już niebawem kolejny rok czeka by wkraść się w moje życie!!!Smutno mi.
 

 
Opadłam już z sił. Życie pod górkę jest męczące. Ciężko jest żyć samej. Komu cokolwiek powiedzieć doradzić się. Powierzyć swoje troski, tajemnice, zmartwienia. We mnie jest zero uśmiechu chęci i radości do życia. Nie chce mi się totalnie. Złożone papiery teraz kolejne czekanie ale i stracone jakiekolwiek nadzieje!. Co będzie z tego jaki finał czas pokaże. Czy oby na pewno dobrze zrobiłam a może narażam się na kolejny niepotrzebny stres walcząc o swoje? Zrobiłam jak zrobiłam. Wspólna kawa z dawno niewidzianą znajomą trochę wspomnień tych sprzed lat i te teraźniejsze problemy rozmowa trochę wyluzowały ale to nie to czego potrzebuje. Wsparcie i zaufanie obecność kogo na kimś bliskim to coś czego mi potrzeba! Widzę dookoła ludzi ogarniętych szałem zakupowych szaleństw z uśmiechem i pociechami u boków to jest mi przykro łza ciśnie się do oczu. Idę dalej zrobię swoje płacę i wychodzę sama jak zawsze! I tym razem bez prezentu pod choinką pewnie od....no bo skąd!Ach mam dość.
 

 
Dzisiaj kolejny sen z kolejną zmorą i to już całkiem ponownie realną nawet ją przechytczyłam we śnie? Nie było duszenia czy też bicia zalewającej wody, ucieczki. Był zamek a ja idąc drogą dookoła niego spotykam kogoś w ubraniu Mnicha z kapturem na głowie na razie o tym nie wiem. Przechadzam się drogą i czuję, ze ktoś oblewa mi twarz jakby z psikawki wodą, odwracam się raz nikogo nie widzę. Idę dalej spokojnie spaceruję wokół. Postanawiam zawrócić i myślę o tym by tym razem na wysokości tego miejsca się nie co pochylić by nie zostać zmoczona robię unik. Odwracam się i widzę mam przyłapałam ta osobę. Złapana zatrzymana postanawia ściąga kaptur starszy mężczyzna broda wąsy kolor rudy. Mężczyzna ubrany pod mnicha miał na sobie coś w rodzaju strój w kratkę koloru czerwoną podobną do szkotów. Wszystko tak wyraźne realistyczne. I w tym śnie przebudzona również on siedzi przed de mną po turecku twarzą w twarz ja przed nim chyba stoję i o czymś rozmawiamy tego nie pamiętam. Myślę o tym stroju o jego twarzy czy się znamy dlaczego tam stał tak w ukryciu i spojrzałam w okno odwróciłam się na bok wypowiedziałam słowa ,,sen mara Bóg wiara" nakryłam się kołdrą gdyż okno otwarte i nic zasnęłam ponownie. Dosyć tych zjaw w tym tygodniu na realu potrzebuję ciszy spokoju i stabilności w życiu. Zwłaszcza potrzebuję mieć przy sobie miłość drugiej osoby!
 

 
Rozmowa z prawnikiem mnie już całkiem przekonała do tego by tej sprawy nie zostawiać obojętnie. Ale niestety wciąż mnie mam papierka od którego mogłabym zacząć całą sprawę. Muszę czekać aż nadejdzie pocztą. Czy się uda nie w tym rzecz ale zadziałać trzeba. za długo to trwało, gdzieś ktoś popełnił błąd i zrobił się bałagan w całej sprawie trzeba to wyjaśnić! Do tego te noce to jakiś koszmar zjawy po przebudzeniu na wyciągnięcie reki obok łóżka! Przy jednej z nich nie czujesz nic nie paraliżuje mnie strach, nie oblewa pot. Zmora jest widzę ją taką jak we śnie stoi obok i wiem, że już pomału świta patrzę w nią Ona znika rozpływa się z góry w dół. Była ze snu z tego złego snu została po przebudzeniu obok mnie co ciekawe we śnie była ta zła ale po obudzeniu patrząc na nią na jej czerwoną poświatę od góry u dołu czarna się nie zlękłam czy to ta sama, nie wiem? To jeden ze snów w tygodniu.
 

 
Listopad szary bury i ponury ale nawet bez słońca jest dość ciepło. Tydzień zleciał niespostrzeżenie wiele spraw do załatwienia. Troszkę kłopotów ale i je udało się w części rozwiązać. Dziś święto niepodległości i święto Marcińskie rogale upieczone jak co roku. Smakują bardzo. Piekłam nawet jedną porcję z chrześniakiem prosił bo mają akurat piekarnik zepsuty miał wielka uciechę. Doszła mnie plotka o jednym moim znajomym i zmartwiła nie co nie wiem czy prawda? Jego życie staje się zawiłe. A ja życzę mu jak najlepiej. Czas pokaże jak wszystko dalej się potoczy. Wciąż czekam za decyzją nie mam się do czego odnieść by móc zawalczyć o swoje! Trwa to naprawdę bardzo długo! Smutno mi ogólnie ciężko tak w środku bez chęci i bez nastawienia do jakiegokolwiek pozytywnego działania.
 

 
Minął kolejny dzień listopadowy ten ważny jak co roku ten co bardzo się w nim tęskni i wspomina i modlitwa za modlitwą. Czas leci a jej ciągle brak jakby to było wczoraj. Pogoda w tym roku zaskoczyła było chłodniej jak ostatnie lata ale przynajmniej nie padało. Potem kawa wszyscy razem w komplecie ale takim nie całym. Jednak pustak jest! Kolejny dzień budzi mnie słonko nieśmiało zagląda w ten listopadowy poranek nie co cieplej i zbliża się kolejny rok ku końcowi. Dla mnie fatalny. Już nie wiem jak mam myśleć czy albo kiedy odwróci się ta moja karta życia. Wiele myśli tego roku było złych bez chęci do życia... kiedy ten uśmiech na mej twarzy. Tęsknie za Tobą wciąż mamo a śniłaś się dość niedawno...
  • awatar Gość: Pan rzekł: „Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: „Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze!”, a byłaby wam posłuszna.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zostałam wprowadzona w błąd! Jeszcze trochę nie miałabym prawa do niczego. Czekająć za papierkiem straciłabym szanse. Jednak wyrozumiałość, rada, życzliwość osób doradziły i udało się. Nabiegałam z jednego końca miasta na drugi po urzędach ale załatwiłam sprawę jednego dnia. Krótka rozmowa telefoniczna z prawnikiem przekonała mnie jeszcze do tego by się odwoływać od decyzji za, którą teraz mogę spokojnie czekać. Myślałam o tym przez ten cza czytałam wiele i raczej spróbuje tej drogi chyba raczej nic nie tracę. Ale jest ciężko. Wsiadłam do auta i nie miałam z kim o tym porozmawiać tak od słowa do słowa. A tetaz łzy płyną raczej z niemocy żalu smutku i goryczy w sercu. Naprawdę jest mi ciężko, mimo załatwienia tej sprawy choć jej etap nie jest pozytywny czuje się źle, samotnie. Nie chcę już nawet iść do przodu w tym swoim marnym życiu. Jesyem nim zawiedziona.
 

 
Czas zleciał tak szybko już nawet jest po wyborach. praca w komisji też upłynęła raz dwa. Było nawet dość sympatycznie. Ekipa zgrana młode osoby chętne do pracy poszło sprawnie bez problemów. Powrót do rzeczywistości był gorszy z braku snu ale i to udało się nadrobić. Jednak wiem, że brak mi czegoś albo raczej kogoś zostałam nawet spytana o ten trudny temat, powiedziałam prawdę przecież i tak znają się wszyscy w tej małej miejscowości! Przykro mi się trochę zrobiło. Kolejny tydzień szybka decyzja wyjazd daleki do rodziny w odwiedziny planowany od dość dawna. Z racji tego, że wciąż nie mam tej ostatecznej decyzji wersji oryginalnego dokumentu od którego można działać, mówię to jedziemy. I tak też się stało. Pogoda jeszcze piękna nie mal lato jesienią. Odwiedziny przy grobie zmarłego wujka uroniły łzę, spłynęła po policzku...Przyszło kuzynostwo do Cioci było sympatycznie. Nawet kuzynka, która jakoś ostatnio weszła mi za skórę zachowała się dobrze. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw a mianowicie zaproszenia właśnie do odwiedzenia jej nowego domu.Trzeba było udać się jeszcze na zakupy. Nie powiem ugościła Nas bardzo! Mąż, który wiele namieszał też godnie się zachował. Czyżby spory zażegnane, czy jedna wizyta pomaga? Kolejny tydzień prze de mną! Czy w końcu dotrze to pismo. Najprawdopodobniej się odwołam jak będzie niekorzystne, a miedzy czasie się zarejestruje ale muszę mieć podstawę od czego mam to uczynić! Po za tym jest mi ciężko smutno czekam by się z kimś spotkać poznać dzieli nas odległość...zobaczymy czy będzie Nam dane.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jak odcinek? Co mam udowadniać. Nic takiego nie zamierzam. Nie pisze po to by kogoś do czegoś przekonywać. Jestem tu dla siebie i piszę o tym co czuje co przeżywam co mmie trapi co mnie martwi i co czasem cieszy. Moje słowa odzwierciedlają stan, w którym aktualnie się znajduje i fakt to może być kolejny odcinek ale mojego życia!
 

 
Szpital. Kolejny dzień, organizacja pracy tutaj to wielka porażka. Kilka osób gdzie jedna podrugiej przekazywały zmienna decyzje. W końcu pytam i lekarza, który wszedł do sali z tego zamieszania i ona sama nie wiedziała. Poszła uzyskać ostateczną informacje na temat badania. Obłęd jednym słowem. Już jutro na szczęście do domu. Hm, jednak haczyk jest po zrobieniu wyników krwi to one będą decydowały. Ale myślę że wyjdę. Zdrugiej zaś strony biorąc pod uwagę, że nic mi ostatnio się nie układa może się to nie udać. Nie wi co poczne dalej? Ciężko mi, napłynęły mo łzy do oczu. Dam radę, nie wiem?
  • awatar Gość: Ciekawy odcinek... albo udowodnij.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Załamana. Nie umiem się w tym odnaleźć. Poczekam na te ostateczne papiery widzę. Listonosz nic nie przyniósł. Teraz ten szpital tych parę dni przeleci, wzmocnie organizm. Potem komisja wybory. Jak zdołam z czasem pojadę jrszcze odwiedzić rodzinkę tzn jedną część a przy okazji zaświecić światełko i pomodlić się przy grobie dobrego wujka. Brak mi go również. No i zarejrstruję się pewnie jako osoba bezrobotna poszukująca pracy. Długa przerwa i powrót na ten rynek ufff czy zdołam? Krótki intensywny plan byke by tylko wypalił. Bo jak do tej pory ja planuje a Bóg kreśli. Szykuje swój cel wobec mnie....nie mam z kim porozmawiać dla jednych to błache noc nie znaczące ale dla mnie ważne.
 

 
A jednak krótka rozmowa otworzyła mi oczy. Ożenił się! Przykro mi porozmawialiśmy uśmiechu trochę i co przeszkadzać nie będę. To jednak nie koniec. Decyzja a raczej info niekorzystne dla mnie. Czy się odwoływać nie wiem. Poczekam na to właściwe pismo...szlak mnie trafi... Jesień miała być złota a tu faktycznie deszczowa ale nie tylko za oknem...
 

 
Tak jest jak zawsze to czułam rozmowy między sobą. Mnir jakby nie było. Fakt nie potrzebuje ale przykrość w sercu czuję. Wszak przecież to rodzina. Nie wiem kogo bardziej mi żal ich czy siebie? Zapatrzone zadufane nie widzą nikogo oprócz siebie a ja nie potrafię wtrąć im tych przysłowiowych paru groszy. Wróciłam zła i rozżalona teraz ogarnął mną smutek. Nadomiar tego wciąż czekam mam czekać do 30 ustawowych dni minęła połowa. Teraz nawet już mie liczę na to iż przeczytam tam odpowiednie zdanie decyzje dla mnie. Straciłam na to nadzieje za długo to trwa! Nie czekając na rozwiązanie tej systuacji poszłam umówić termin do szpitala. Więc po niedzieli, nie obyło się bez słów krytyki co do skierowania na którym widniał napis ,,cito" a ja dopiero teraz!!! Lepiej późno niż wcale uważam. Mam nadzieję, że do tego dnia bynajmniej z ulicy mnie nie będą zbierać.
 

 
To sobie jeszcze poczekam....dowiadywałam się mają czas...muszę czekać! Ale mnie już brak sił. Nie śpię jestem poirytowana nerwowa rozdrażniona i totalnie bez humoru. Przez tę sytuację wiele innych spraw stoi w miejscu. Po za tym jest tak jak się spodziewałam muszę jednak iść ze skierowaniem do szpitala, dobrze że to potraf tylko kilka dni! Nie mniej jednak wcale mnie to nie cieszy. Próbowałam nawiązać kontakt z dawną znajomością ale bez efektów. Nie wiem jak mu tam w tym nowym stanie czy faktycznie tak jest? Smuci mnie to na maksa ale należało się tego spodziewać. Nic jednak pozytywnego nie mogę odnotować w swoim ostatnim czasie. Hm mając na uwadze fakt składania życzeń bliskiej osobie z rodziny w zamian nawet nie było propozycji wypicia wspólnej kawy! Jestem w szoku a bynajmniej jest mi naprawdę bardzo przykro bo liczyłam na zaproszenie tak bynajmniej było dotychczas. Zatem mija sobota dzień po a kawy nie ma...Nic straconego upiekłam placek do kawy i zjem go w towarzystwie domownika...Ale na sercu leży i boli ten fakt. Nie sądziłam, że tak Nas potraktuje! Trudno będę tym odludkiem...
 

 
Moje teraźniejsze sprawy nie szukają ,,księcia" mam inny problem. Znowu nie rozwiązany czekam i nic. Telefon to czekanie na połączenie w nieskończoność, listonosz i tak nic dziś nie przyniósł. Ręce opadają, brak mi już sił na tą walkę. Jak na fakt, że jestem sama to nie znaczy o braku księcia... Jestem naprawdę zwykłą kobietą już nie nastolatką. Mam swoje problemy wady pewnie jak każdy. Ciężko mi walczyć samej.
  • awatar Gość: Od pewnego czasu piszesz ze czekasz na rozwiazanie sprawy...ze masz jakis problem. To sa sprawy sercowe,zdrowotne,urzedowe ?? Pozdrawiam cieplo i zycze samych pozytywnych zalatwien.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nie to nie sprawy ,,Księżniczki" to inne rzeczy. Bardziej przyziemne. Chodzi o moje sprawy nie oto co we mnie co by mogło zwać mnie tą ową księżniczką co czeka na Księcia na białym koniuu. Choć nie powiem jest i to w jakimś sensi e połączone bo walcze i zmagam się z tym sama. Chciałabym rady, wsparcia przytulenia, dobrego słowa. Póki co jestem z tym sama i to też ból!!!!
  • awatar Gość: A jakiego to chcesz mieć tego księcia? Coś mi się wydaje, że wymagania to Ty masz księżniczki.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Już raczej sobie życia nie ułoże! Czekam i czekam na odpowiedź ileż oni mają na to czasu. Człowiek się niecierpliwi nerwy go zżerają od wewnątrz. Trwa to już tyle czasu. W ogóle straciłam nadzieje na cokolwiek a zwłaszcza na życie we dwoje!!! Ciężko jak nigdy dotąd łzy jakby przedzierały się przez tamę tak ciężko jest mi nawet płakać. Zasypiam i budzę się z tymi samymi myślami i pytaniami a w ciągu dnia nie jest lepiej!!! Cholera niech ktoś mi w końcu odwróci tą kartę losu albo zakopie mnie z tym bólem....
  • awatar Gość: Zakopac to ktos ci powinien ale w tyłek...dawaj link albo zdjecia...beczysz tylko a nic ci sie nie chce tyłka ruszyc...typowa ksiezniczka...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ostatni tydzień wakacji zapowiada się upalnie przynajmniej tak zapowiadają synoptycy i chyba się tym razem nie pomylą. Jest ciepło słońce przygrzewa. Nic z dobrych wieści wokół, muszę stawić czoła wyzwaniom w tym tygodniu rozwiązać swoje problemy. ale pewnie będę czekała jeszcze za dokumentem. By ten wyjazd nie dłużył się cały dzień. Bo ma być jak wspomniałam upalnie a to męczące. Jestem zmęczona. Wiem powtarzam to po raz kolejny ale to prawda, padam z sił...a dziś co niedziela dopiero się zaczęła słonko świeci...co z tego jak dzień spędzę w domu. Lato wakacje ja nawet na basenie tego lata nie byłam powód prozaiczny albo wymówka brak czasu? Raczej bym chyba mogła przyznać nie było chęci ale z kim iść...Ciężko mi.
  • awatar duszalum: @gość: Jak śmiesz mnie uciszać na własnym blogu?! Wymiataj stąd, powiedziałam!!!!!
  • awatar Gość: @duszalum: nie unoś się, cicho, już... już... spokój mi tu! i mylion wykrzykników hahaha
  • awatar duszalum: @gość:ość No a ten Twój wielbiciel wujek dobra rada masochista udręczony tajemniczy wielbiciel ale najwyraźniej ciota nie mógłby iść z Tobą? Krzywdy Ci toć on nie zrobi, co najwyżej ucieknie, jak to u zniewieściałych przegrywów. WYMIATAJ STĄD!!!!!!JA NIE ŻARTUJE!!!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Smutek mną ogarnia! Kolejna nowina,ktoś ze znajomych szczęśliwie zakochany powodema efektem miłości oświadczyny. Tak wkoło ludzie zakochani szczęśliwi radośni powinnam i ja się cieszyć. Niestety potrafię tylko złożyć szczere gratulacje ale w sercu aż kłuje boli łzawi....pytam kolejny raz zafaje sobie pytanie gdzie moja miłość? Ale to nie koniec inne z wieści zostaną po raz kolejny mamą w dojrzałym wieku. Żyżyć trzeba zdrowi dla mamy i maluszka by było wszystko w porządku..los się uśmiecha do wszystkich tylko nie do mnie. Daje miłość nadzieje radość innym nie mnie. Proszę i błagam i modlę się potrzebuję daru losu w najbliższych dniach...jest mi naprawdę ciężko!
  • awatar Gość: Nie szukaj nic na sile i nie stawiaj sobie wysokich wymagan. Przyjmuj to co daje Ci kazdym dniem los...wtedy bedziesz szczesliwa.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jednak to nie koniec!!!Noc nie spokojna, budziłam się a musiałam wcześnie wstać. Dzień zapowiadał się na deszczowy i zimny ale to był tylko poranek. Jednak był to słoneczny ciepły dzień. Pełen emocji nerwów, które nie były na daremno. Sprawa nie została zakończona już mnie to naprawdę denerwuje. Myślałam, że wrócę do domu z jakimś jej finałem chociaż tym szczęśliwym dla mnie nie ukrywam, że liczyłam na to! Okazało się iż za dwa tygodnie kolejny raz będę musiała przechodzić przez podobny tok działań...Nerwy niepewność i ponowne oczekiwanie. Nie ukrywam, iż psuje to moje skromne myśli plany...póki co odłożone jakiekolwiek skromne zakupy, mały wyjazd ba nie ulegam nawet pokusom...a są staram się ale jestem zwyczajnie już tą sprawą zmęczona. Chciałabym wiedzieć na czym stoję!. Kolejne koszmary senne nawiedzają mnie nocą są przeraźliwe budzą mnie a przecież mam trudności z zaśnięciem, to miałam nadzieję się chociaż dobrze wyspać. Jedno co mi się udało wyrwać się na przejażdżkę po tym dniu rowerem rozładować to napięcie ale chyba nie przyniosło to oczekiwanego efektu jestem ciągle poddenerwowana. Muszę czekać znowu wstawić się w wyznaczonym terminie...
  • awatar duszalum: @gość: jak nie masz pojęcia w czym rzecz, to nie bredź!
  • awatar Gość: O cholera in vitro o jacie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Tak jak przypuszczałam, zero jakiegokolwiek innego zainteresowania tylko sobą! Tym co One robiły. Umawiały się dzwoniły miedzy sobą rozmawiały. Wiedziały gdzie przebywa jedna z drugą. Ja dowiedziałam się teraz. Która gdzie była! Nie to nie jest normalne. Ten kto ma rodzinę ma jednak więcej czasu i ma w dupie i w głębokim poważaniu kogoś kto jest wolny i zajmuje się innymi sprawami! Zapomniana jak zawsze. Nawet w rozmowie nie uczestniczyłam. Wtrącałam się zdaniem ja wiem nawet nie w jakąś w wolną chwilę czy w przerwę. Czy mnie wysłuchano wątpię! Znam je od podszewki. Nie spytały co ja robiłam a ja nawet nie powiedziałam bo i po co kogo by to zainteresowała ciekawe to nie było! Codzienna monotonia. Jutro to co dla mnie ważne boję się i to bardzo. Denerwuje jeszcze mocniej, spać nie mogę budzę się w środku nocy chodzę bardzo nerwowa. Tak bym chciała by potoczyło się to po mojej myśli. Zależy mi na tym. Sprawa się ciągnie dość długo mam nadzieje na dobry jej finał. A po za tym długo na rowerze nie byłam nie miałam czasu ale myślę, że teraz to nadrobię choć dystans lata ubiegłego mam już pokonany...
 

 
Tak też się stało już noc nie przespana raz , że komary mnie pogryzły co za natarczywe owady...Zasnęłam szybko ze zmęczenia nawet zdziwiona byłam, że chce mi się już spać. Gdy jednak w połowie nocy się przebudziłam już mi tak fajnie nie było kręcenie się z boku na bok. to nie należało do przyjemnych. Sen nie nadchodził. Wstałam dziś nie wyspana! Jednak przyśniła mi się mama dawno jej w moich snach nie było oj dawno. Jednak we śnie była krótko bardziej w tym śnie przewijał się mężczyzna mi znajomy w moim wieku rozmawialiśmy sobie o tym co zwykle bo się znamy i ta rozmowa wyglądała jak w realu. A tu nagle pojawiła się moja utęskniona myślami wyczekiwana mama przyszła zamieniła słowo ale właściwie nie ze mną tylko z kolegą. Były tez w tym wątku leki mam je musiała przyjąć! Jak zawsze sen z mamą nie trwał długo. Szkoda nic więcej się nie dowiedziałam nie mniej jednak w rozmowie było coś takiego, że znajomy opuścił mieszkanie wyszedł zamknął drzwi a mama została! Wyszłam za nim spytać co się stało, potem się obudziłam....ale nic kolejna słoneczna niedziela widzę się szykuje. U mnie pewnie wyglądać będzie podobnie do poprzedniej nic nowego. Z moimi myślami będę się szargała kolejne dni...
  • awatar Gość: Dajesz, dajesz... HA HA HA
  • awatar Gość: Milej niedzieli...korzystaj z pieknej pogody...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Znowu czeka mnie kilka nie przespanych nocy. Nerwy już dają o sobie znać. Natłok myśli krąży w głowie. Czekam mam kolejny termin data wyznaczona godzina i miejsce. Muszę się wstawić jaki będzie tego efekt? Chcę wierzyć że uda mi się rozwiązać moje problemy. Mogłoby to wszystko ułożyć się po mojej myślu. Boję się tego stasznie i mocno denerwuje!!!
  • awatar Gość: Co to jest ze tak to Cie denerwuje i sie tym przejmujesz ???
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Piękny dzień słoneczny lato w pełni. Cieszą się rodziny z dziećmi wyjeżdżają na zaplanowane wakacje by spędzić wspólnie czas! Pewnie niech razem są. Przecież po to w pewnym sensie jakiś czas temu spotkali się by założyć rodziny i być szczęśliwym...Tak tylko dlaczego nie wszystkim to się udaje. Lato ach lato ileż bym dała bym i ja mogła brać ciebie garściami jak kiedyś trochę lat wstecz jeszcze się cieszyłam. Teraz trudno mi się nawet uśmiechnąć do małej fotki. Proza życia codziennego przytłacza. Natłok spraw. Jedna z nich odezwała się i została przekazana do innej instancji będą mnie informować. Urzędnicy wyprzedzili mój ruch, który miałam uczynić po niedzieli. Dobrze poczekam na rozwój sytuacji. Teraz znowu się się denerwuje. Jaki będzie finał, chciałabym by był dla mnie pomyślny. Czas pokaże.
  • awatar Gość: Ale baran ...prostak i badziewiak... Ona jest prawdziwa...i urodziwa...
  • awatar Gość: @duszalum: nie badz blondynka...jestes na mojej łasce...zobacz że tylko ja Ci pozostaje...wybor masz ograniczony...sama do mnie jeszcze przyjdziesz...
  • awatar duszalum: @gość: Ostrzegałam Cię!!!!!!!!Wiecej nie powtórzę!!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›