• Wpisów:1531
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:dzisiaj, 07:33
  • Licznik odwiedzin:168 850 / 4014 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Powoli lato dobiega końca....Pogoda kapryśna jak nigdy. Nie mniej jednak i trochę ładnych dni było i nie ma co na nie narzekać. Korzystałam z nich jak mogłam najlepiej...To trochę na basen odkryty w promieniach słońca, wycieczka rowerowa nie jeden raz. Piękne okolice do zwiedzania. Kraj jednak jest piękny. Troszkę też wyjazdów okolicznościowych w grono rodziny. Czy sezon już się kończy, mam nadzieję, że jednak nie. Wciąż czekam na coś wielkiego nadal, może kiedyś....
 

 
Przestałam gonić za tym by być widzialna. Dla wielu jestem nawet nie zauważalna. Żyję sobie z dnia na dzień i jak Bóg pozwoli otwieram oczy kolejnego dnia. Nie gonię za zrozumieniem za szacunkiem za miłością. Jestem tu i teraz. Zmieniłam się, nie. Dosyć pytań i rozpaczy. Widać tak jest i tak być musi. Patrzę jak próżni są inni a wśród nich nawet moi bliscy. Ile kłamstwa ile obłudy jest wokół Nas. Żyć tak by wywyższać się od innych...a niby co mają lepszego niż ja mam tak naprawdę nic!
Nie muszę mieć markowych butów kupionych w markowym sklepie, torby czy też sprzętu naj naj bo inni mają. Mam to co mam i wiem za jaką kwotę i gdzie kupione a chwalić się i stawiać ponad stan to nie w moim stylu. Mam to na co mnie stać. Nie mam nie kupię, mam kupię to co potrzebne i to co uważam za słuszne. Wywyższać się nie muszę i tym szacunku kupować u innych! Jestem jaka jestem. Chcesz się do mnie odzywać mów, nie chcesz to niemów. Płakać nie będę...A i na kawę też nie muszę wejść skoro nie masz nigdy czasu dla swoich bliskich...wypiję sobie w samotności w swoim domu i ze swoimi myślami...Samo życie
 

 
Zła wściekła!!! Nie na samotność, na obłudę swojego otoczenia.
Po prostu nie da się tak żyć i w tym gronie!
  • awatar Świat Jednorożcuff: Bardzo fajny blog. Było by mi bardzo miło gdybyś wpadła do mnie i zostawiła po sobie ślad.Z góry dziękuję :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
I zostałam sama a jednak dalsza znajomość okazuje się być nie wypałem. Tak mnie skutecznie broniono przed wyjazdem, że teraz nie mam po co myśleć o jakimkolwiek innym wyjeździe, który planowałam na wrzesień. Obrażony jest tym iż nie chce być na drugim miejscu za rodziną. Tak ale nic sobie nie obiecywaliśmy, miała być po prostu dobra bliska przyjaźń. Widać i tak też to czuję iż jego czucie zaszło dalej. Niestety liczę się ze zdaniem bliskich i pewnie jestem też pod ogromnym ich wpływem ale nic na to nie poradzę. Broniłam swe serce przed większym uczuciem i dobrze miałam rację, że to jak prawie szantaż. Jeden nie przemyślany krok i zmienia się zdanie i oddala się zaczynam nabierać dystansu do nie go...Z przyjaźni rozmów pewnie nic już nie będzie i jak mantra powtarzam dalej, gdzie ta moja ,,miłość''. Czy Ona w ogóle jest mi zapisana gdzieś tam? Boję się tej samotności ile można żyć w pojedynkę? Hm...smutno mi
  • awatar Gość: duszalum, tyle lat już piszesz, a byki nadal...aż oczy bolą. Chociaż nad tym popracuj.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zła na maska. Wyjazd krótki ale ile nerwów przy tym, po prostu nie da się opisać. Już naprawdę czasami nie mam sił na walkę z przeciwnościami życia codziennego. Moje rodzeństwo nie wie co to znaczy mieszkać jednak z ojcem....jest już naprawdę ciężko. Ciągłe uwagi, pretensje nie uzasadnione odpowiedzi wymuszanie decyzji, ciężko jest i już. Czasem nie mam już sił się przeciwstawiać jemu....Złość mnie ogarnia i żal do samej siebie nie do losu. Widzę, że od nie go nic więcej nie mogę się jednak w życiu spodziewać. Jest jak jest a walczyć mi się już nie chcę...Idę to tu to tam....robię swoje i tak z dnia na dzień. A smutek mnie ogarnia jak słyszę pytania jednej do drugiej: To kiedy gdzie się wybieracie na wakacje? Mnie jakoś nikt nie spytał, tak jakbym musiała siedzieć na miejscu chodzić na działkę robić zaprawy i nic nie mieć z lata. Przykro mi było bo naprawdę nawet nie było próby spytać czy ja gdzieś się wybieram? Tak sobie myślę bo co bo ja sama bez dzieci męża i bez pracy nie mogę spędzić choć kilku dni po za domem? Nie dla mnie ten czas letni? Owszem pójdę sobie na basen jak będzie pogoda na działkę też dam radę. Jak starczy mi sił i chęci myślałam sobie by wyruszyć we wrześniu. Mniejszy tłum a i pogoda też czasem jest. A w razie niepogody deszcz pewien....jestem zła czuję w sobie ta złość!!!
 

 
Pewne nie porozumienia inne plany i zaproszenie w sumie nie do końca wg mnie jasne. Tak miałam jechać na parę dni niby coś komuś pomóc i jednocześnie spędzić czas z Tą poznaną osoba jakiś czas temu...Nieporozumienie wynikło z nacisku. Nie potrafię działać pod presją. Zdecydowałam się na jakieś 90% reszta uzależniona była od innego powrotu. Nie mniej jednak nie do końca zrozumiana zrezygnowałam ale w sercu pozostawiając furtkę otwartą na ten wyjazd. Wszak do nie go jest jeszcze troszkę czasu. Można podjąć decyzję w krótkim czasie i się zdecydować jechać. No i stało się rypło wszystko. Oni piszą, że się zawiedli a ja do końca jednak miałam nadzieję na inny przebieg zdarzeń. Kwestia poznanej tej osoby, mogłam spędzić z nią troszkę czasu sam na sam. Choć w planach była raczej praca. Tak i termin powrotu chcieli bym nie wracała w tygodniu jednak bym została chociaż do soboty. Mnie to raczej za długo. Kolega pisze że się rozczarował mną i jest zły! Ma prawo, mówi iż sądził że jest dla mnie ważny tak jak ja dla nie go, tego się bałam. Jego uczucie jest do mnie ja jednak aż tak wielkim zaangażowaniem nie pawam. Dla mnie tak jak pisałam i rozmawiałam z nim póki co tylko dobra przyjaźń. Wiem On jest mężczyzną z przeszłością na razie nie chcę pozwolić rozwijać się uczuciom. Teraz wstąpił we mnie smutek i poniekąd żal podjętej decyzji. Nie wiem co robić czy mówić jak dobrze pójdzie że mogę jednak do nich pojechać? Nie wiem, smutno mi i żal kolejnych dni w samotności przy kolejnym lecie jakie przyszło! Smutno mi i naprawdę przykro!
 

 
Trochę dni upłynęło ale wcale nie jest mi lekko. Trochę różnych spraw, ciężkie niektóre tematy. A samotność jak krąży tak krąży wokół mnie. Parę dni w szpitalu jak zwykle uświadomiło mi, że jestem sama. Nikt ale to nikt mnie nie odwiedził, mam na myśli siostry. Było blisko co prawda nie leżałam długo ale chodzi o sam fakt.....Wyszłam sama czekał za mną ojciec, mieliśmy jeszcze coś nie coś do załatwienia więc wszytko za jednym razem...Boli mnie to brak choćby tyci tyci zainteresowania. Obłożnie chora nie byłam, tylko mała niedyspozycja. Jak zwykle musiałam dać sobie radę sama, dałam radę. Teraz zaatakowało mnie przeziębienie oj jak dawno nie byłam tak chora. Leżę sobie sama i dochodzę do siebie. Leki działają mam nadzieję, że raz dwa wydobrzeje. Choć wczoraj było tragicznie wagon chusteczek, ból głowy, mięśni, dreszcze, temperatura.....dziś katar i ogólnie bardzo osłabiona jestem....
 

 
Ciężko tak wiedzieć, że dziś jest jej święto...Dzień Matki a ja nawet nie mam jak złożyć życzeń bo nie ma Cię już z Nami...Kochana mamo ciężko mi i tęsknię za Tobą bardzo. Pozostała mi lampka zapalona na Twoim grobie i modlitwa tyle tylko mogę dla Ciebie zrobić w dniu tego święta. Tęsknie bardzo, ciężko jest mi samej....Tyle bym dała byś była teraz tu z Nami i ze mną. Łzy płyną po policzkach i pozostaje tylko wiara i nadzieja, że tam z góry patrzysz na Nas na ziemie i widzisz wszystko co się dzieje tutaj w Naszej rodzinie...I mam nadzieje, że wiesz jak bardzo Kocham Ciebie i pamiętam o Tobie.....Tęsknie Kochana Mamo.....
 

 
Złą totalnie na swoje życie i na otoczenie dookoła. Krzyczę cała sobą wołam nic.....chcę żyć tak jak umiem i potrafię najlepiej a tu nic ciągle kłody pod nogi, same przeciwności losu....Już czasem nie mam siły chcę się uwolnić a tu coraz to gorzej wyjść przeciw swemu życiu. Pytam kiedy jak już nie teraz ja muszę ja chcę. Trudno to innym zrozumieć? Albo nie chcą mnie zrozumieć. Czasem już nie umiem nie potrafię przekonać a krzyku potem jest za dużo....Jak zmienić swój los kiedy inni nie pozwalają i nie chcą dać mi szansy na moją wolność. Pozwoliłam im bym żyła dla nich nie dla siebie. Teraz trudno jest mi odejść i żyć dla siebie. Stanowczość, krzyk, płacz czasem i nie moc targają mną dnia codziennego...jak się uwolnić dla siebie?
  • awatar Gość: A moze inni Cie chronią żebys nie zrobiła sobie jeszcze gorzej? Bo z boku lepiej widać...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Niedziela słoneczna aczkolwiek zimna. Słoneczko swym blaskiem nie ogrzewa póki co za silny zimny wiatr. Nadal sama podążam dzień za dniem w nadziei na jakiekolwiek zmiany w swoim życiu....Miesiąc maj czas komunii i ja dostałam zaproszenie jako Matka Chrzestna czas i obowiązek na nią pójść. Jednak problem tkwi w kreacji w nic nie wchodzę, sukienki w domu nie chciałam kupować nowej bo co na jedną okazję. Troszkę mi się sylwetka zmieniła. Nowe jakoś jedne ładne to zaraz okropnie drogie a tańsze na jeden wzór i w wielu przypadkach za ciasne. Sama nie wiem co zrobić. Chciałabym też poczuć się wyjątkowo ładnie w tym dniu....Dylemat....
 

 
Niedziela piękna i słoneczna w końcu wiosna ma dziś swoje oblicze. Kwiecień bardzo zimny i zmienny oj brzydka pogoda była. Maj co też kolejny miesiąc wniesie w moje myśli w moją głowę w moje ciało. Oj chciałabym bardzo by nadeszły tak tak długo oczekiwane zmiany w moim życiu. Dotarło do mnie, że naprawdę dawno nie byłam nigdzie na wakacjach....sama. Dokąd i gdzie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Bo tak jakoś samotnie ciągle mam...Dzień za dniem a ja w nim jak powietrze hula po drzewach, kołysząc liśćmi. Nucąc swoją samotną pieśń. I tak jak piszesz cały czas nie zrozumiana...Odwiedziłam jedną starszą Panią, znajomą. Choroba położyła ją do łóżka. Ona walczy, rozmawia a co ważne jest świadoma uciekającego czasu. Po rozmowie z nią wiem, że mnie Ona jedyna zrozumiała. Wiem, że czuje co we mnie siedzi, co mnie gryzie i jakie uczucia i nie pewność mną targają. Ja w samotności a On w cierpieniu choroby duszą się nie poddaje, choć mówi że już jej czas nadszedł. Łzy same napłynęły do oczu, ja jednak mam nadzieję jeszcze ją odwiedzić i porozmawiać, ba nawet przytulić. Jest osobą bardzo ciepłą i pogodną a do mnie mówi: Ty ...jesteś jak członek naszej rodziny i jak dobry anioł zawsze znajdziesz dla Nas czas......
 

 
Hm, zła !!!
  • awatar Gość: A ja jestem smutna. Znowu nierozumiana... :(
  • awatar Gość: Nie bądź zła :)
  • awatar @Natik@: Zła ? Coś się stało ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dziś niedzielny poranek pełen słońca za oknem, choć pewnie chłodno jest....Tydzień minął bardzo szybko był intensywny sam w sobie. Wiele spraw wiele zdarzeń. Jedne mniej łatwe jedne bardziej trudne. Finał jednak jest tak iż udało się to czego się tak bardzo obawiałam. Słowo udało może nie jest właściwe ale jest jak dla mnie na miejscu. Teraz jakiś czas spokoju bym się spodziewała. Jednak nie mam go w sercu. Pełna obaw, rozterek. Jakoś mi nie wychodzi życie uczuciowe. Przyzwyczaiłam się do samotności a teraz czuję, że na siłę pragnę zmienić swoje życie. Tak się nie da! Macierzyństwo to dla mnie już raczej nie spełniona historia, zła jestem w tego powodu na siebie, bardzo...A pytań przestałam je sobie zadawać! Tęsknię bardzo ale już nadzieję. Muszę jednak wyrwać się z tych szponów życia codziennego. Poczynić jakiś krok do przodu...Stoję w miejscu jak zielsko w ogródku tylko czekać aż zwiędnie....
 

 
Ciężki tydzień mnie czeka. Pełen wydarzeń i emocji. W tym jedno z nich dla mnie ważne bo to moje być lub nie być!
Boję się tego dnia jak nie wiem co...Naprawdę modlę się i mam wielką nadzieję, że się uda, że się powiedziecie...Nie mniej jednak też i wydarzenia miłe się pojawią. Kawkę urodzinową u siostrzenicy to z pewnością miłe wydarzenie i z chęcią jej się napiję.
Jednak nie ogarniam innych przemyśleń i ludzi, którzy potrafią namieszać swoim zachowaniem. Zdenerwowanie, które kosztowało mnie pół nie przespanej nocy.....aj jak tylko pomyślę to już mnie nerwy biorą. Zebranie, które czeka mnie w jej towarzystwie mam nadzieję, że większych zgrzytów nie będzie...Nie pozwolę by ktoś kłamał na mój temat. Ja do błędów póki co potrafię się przyznać!
Ale nie w tym rzecz, w tych trudnościach losu. Dobija mnie pogoda. Jeden dzień słonecznie drugi pada oj mogłaby się ustabilizować ta aura pogodowa...
 

 
Jedziesz autem osiągając znaczną prędkość, chcesz hamować a tu nie nie da rady!!!
Przerażona nie wiesz co robić, auto zatrzymuje się. Wysiadasz a a na swej drodze spotykasz starszego mężczyznę szczupłego, niskiego wzrostu w okularach, w czapce z daszkiem. Nic nie wskazuje na to iż zaraz Cię zaatakuje.Jakimś podłużnym przedmiotem chce Cię uderzyć. Początkowo nie masz jak się bronić jednak nagle jakieś siły się budzą w Tobie. Odpierasz atak na swoją osobę zdecydowaną siłą. Przeciwnik po krótkiej walce pada.....Co dalej z nim się dzieje nie bardzo wiesz....Obok zdarzenia pamiętasz, że był z Tobą jeszcze jeden starszy Pan ale tego pana znasz. Bliska osoba ona nie atakowała!
Koszmar jakich nie było.....Nie moc nie do ogarnięcia a czy strach też?
 

 
Dziś ten kolejny dzień 11 lat temu odeszła nagle i niespodziewanie. Miało już być dobrze. Przeszczep się udał wróciła do domu po to tylko by po dwóch dobach odejść. Wiem jednak, że czekała na mnie aż wrócę pracy. Odeszła wieczorem, w moich rękach. Słowa jakie wypowiedziała: ,, już nie zdążą'' mam do dziś w głowie. Położyłam ją na poduszkę, weszli lekarze ale już nic nie zdołali zrobić. Płacz jest do dziś. Śni się czasem ale i tak jej brak. Kolejne lata i dni płyną jak rzeka ale czasu cieka a rany się nie goją....Brak mi jej bardzo. Myślę, że byłoby całkowicie inaczej w rodzinie. Nie wiem, czy byłabym jeszcze starą panną czy jak się teraz mówi singielką czy też mężatką z dziećmi. Jestem sama bo to tak jakby czas stanął w miejscu ale nie on nadal płynie do przodu i do przodu.
 

 
Dziś niedziela piękny słoneczny dzień. Słońce które dawno nie było widziane, pozwala spojrzeć z radością na świat. Pozwolę sobie dziś najprawdopodobniej na jazdę rowerkiem, choć tak bardzo nie lubię opuszczać domu w niedzielę. Spacerują inni z dziećmi, dziewczynami, chłopakami, koleżankami całymi rodzinami a ja tam właściwie nie pasuję ale dziś odważę się wybędę z domciu. Przejażdżka łyk świeżego wiosennego powietrza i promieni słonecznych na moją twarz. Myślę, że to mi dobrze zrobi jak się trochę przewietrzę. Popatrzę jak budzi się przyroda z zimowego snu, jak zaczynają zielenić się drzewa i trawa bardziej zielona i posłuchać w lesie śpiewu ptaków....Mam nadzieję na miłe niedzielne popołudnie ;-)
  • awatar duszalum: Wyprawa była faktycznie miła i przyjemna ;-)Dziękuję i wzajemnie
  • awatar Salute, new me is comin ♛: Ja też dzisiaj myślę nad rowerkiem, trzeba korzystać z tak pięknej pogody. :) Życzę Ci miłej wyprawy!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jak ja nie lubię gdy się działa nie mówiąc nic a nic najbliższym. Postawią Cię przed faktem dokonanym i spróbuj tylko się nie zgodzić albo się zdziwić. Zostaniesz odebrany jak dziwoląg, lub osoba która nie rozumie albo patrzy się pokłócić. W rzeczywistości to nie są takie zamiary, chodzi o to by mówić, zaproponować albo poinformować przed faktem. Nie lubię takich działań. Wiem, że teraz gdy już nie ma bliskich osób nie ważne będzie moje zdanie czy też moje działanie. Zrozumiana zawsze na opak. Zmieni się wiele, teraz pozostawiona na poboczu, czuję się jakby odrzucona ale nie powinno być dla mnie zaskoczeniem! Nie będę się narzucać, jak zechcą to wejdą mnie odwiedzić a jak nie to nie to nie muszą odchodzić. Mnie martwi to, że jestem sama, boję się o przyszłość. Miłości nie spotkałam a znajomość z osobą poznaną nie wróży miłości raczej dobra przyjaźń. Osoba po przejściach, musi też uporządkować życie to dawne rodzinne by nie mieć nie przyjemności by też nikogo nie skrzywdzić. Czuję się przy nim dobrze ale nie chcę być jego lekarstwem na niepowodzenie małżeńskie na lekarstwo po rozwodzie. Znajomość ale nie miłość, choć On już pomału sygnalizuje inne uczucie choć wie, Ja niczego nie obiecywałam a i On też miłości nie obiecywał. Więc co dobra znajomość, a jeśli zapuka miłość do mych drzwi co wówczas? Mam go skrzywdzić, już pomału to czuję, że mogę go nie chcący kiedyś zranić
 

 
Wiosna przyszła późno w tym roku ta kalendarzowa o właściwej porze. Słońce swymi promieniami zaczyna ogrzewać Nasze twarze po tak długiej zimie. Być może sprawi że i na mojej twarzy pojawi się uśmiech radosny. Napełni moje serce miłością, nadzieją, radością. Sprawi, że inaczej spojrzę na kolejną wiosnę i przyrodę budzącą się do życia w tym sezonie. Jest Nas mniej ale życie toczy się dalej. Nikt mi nie obiecywał, że będzie lekko i wiem, że tak nie jest! Pełna obaw i niepewności wchodzę w kolejny etap swojego życia...Ciężko mi tak jakoś dziwnie w moim wnętrzu....Samotność jest naprawdę zła.
 

 
Już pochowany...Patrzy teraz z góry na tych, którzy pozostali na tym padole...Łez morze wylanych, głos łamiący się w ułamku sekundy tylko na jego myśl... Bez makijażu, bo i tak wiedziałam że moje policzki pokryją strugi łez. Nie tylko mi popłynęły po twarzy a i wielu bliskim wuja. Pogoda ja kto w marcu raz mgła raz słońce a na koniec dnia niebo płakać zaczęło... Krople tęgie z bólu i rozpaczy...Coś się skończyło w jednej chwili nie mnie jednak coś też się i zaczęło! Życie tak piękne choć kruche jest zrozumiał ten kto otarł się o śmierć....słowa znane z piosenki najbardziej wiedzą w czym rzecz...Nie mogę znaleźć sobie miejsca ale wytrwam mam nadzieję.
  • awatar Gość: "Umarł ktoś, kogo kochałam; nie będzie już nigdy śmiać się, krzyczeć, żartować, płakać, całować, przytulać, drażnić, dręczyć, czynić mi wyrzutów. Pozostało puste miejsce przy stole i pustka w mym sercu. Tak ciężko mi, Panie, ale przecież... Ty wiesz, Umarł również ktoś, kogo Ty kochałeś." Wendy Greek
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Łzy Łzy goszczą w moich oczach. Nie radości w nich szukać lecz tylko smutku. A w mym sercu wielki ciężar zagościł. Czuję dosłownie jak ściśnięte jest ono. Wielki ból żal i tęsknota....tak się krzątam po mieszkaniu i łzy płynące po policzkach ocieram. Patrząc przez okno raz z jednej strony raz z drugiej szukam odpowiedzi i choć promyka nadziei ale próżne moje wyczekiwanie.
  • awatar Gość: Nadzieja Nadzieja bywa, jeżeli ktoś wierzy, że ziemia nie jest snem, lecz żywym ciałem, I że wzrok, dotyk ani słuch nie kłamie. A wszystkie rzeczy, które tutaj znałem, Są niby ogród, kiedy stoisz w bramie. Wejść tam nie można. Ale jest na pewno. Gdybyśmy lepiej i mądrzej patrzyli, Jeszcze kwiat nowy i gwiazdę niejedną W ogrodzie świata byśmy zobaczyli. Niektórzy mówią, że nas oko łudzi I że nic nie ma, tylko się wydaje, Ale ci właśnie nie mają nadziei. Myślą, że kiedy człowiek się odwróci, Cały świat za nim zaraz być przestaje, Jakby porwały go ręce złodziei. Czesław Miłosz
  • awatar valentine72: a po nocy przychodzi dzień a po burzy słońce pozwól umrzeć tej nadziei i zamknij za nią drzwi by mogło otworzyć się okno:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Odszedł pozostawiając wielu kochających go ludzi za sobą. Kochany był, obchodził imieniny nie dawno dzwoniąc i mówiąc o ich przełożeniu, powiedzieliśmy sobie to nic damy radę odbijemy to sobie następnym razem. Nikt by nie przypuszczał, że jednak następnego spotkania wśród żywych już nie będzie. Smutno mi jak nie wiem co. Tyle było jeszcze życia przed nim. Chciał zatańczyć jakby co na moim weselu, nie obiecywałam wujaszkowi, że kiedykolwiek to będzie, sami wiecie że jestem sama. Oj smutno miał tyle planów, na wiosnę dokończyć to czy tamto. A teraz co już Nas nie odwiedzi, kochany był. Spotkał się w niebie już ze swoją mamą tatą i siostrą moją kochaną mamą. Nie ma już ani mamy ani wuja....Przykro mi bardzo
 

 
Pełna ciągłych obaw o swoje jutro wciąż targam się z myślami. Przekroczyłam pewną liczbę i nie mogę się pogodzić z tym, że nie dane mi jest cieszyć się bycia mamą. Widzę ile dzieci mają inne osoby jak je bardzo kochają a mnie nawet ze złości drażni ich płacz w markecie gdy są na zakupach ze swoimi mamami. Nie wiem, czy faktycznie złości mnie płacz dziecka czy to raczej zazdrość, że ja go nie mam. Zdaję sobie sprawę że wchodzę w kolejny etap życia a tamtych lat co minęły nikt mi nie wróci. Coś przepadało a coś nigdy się nie zdarzy. Pustka i tęsknota i wielki strach przed samotnością w pojedynkę